Trwa elektro-ofensywa w motoryzacji; pojawiają się też wątpliwości

Trwa elektro-ofensywa w motoryzacji; pojawiają się też wątpliwości

Wysoki koszt produkcji i małe zasięgi – to dwa główne zarzuty, które były wysuwane przeciwko samochodom elektrycznym. A co w sytuacji, gdyby baterie stały się tańsze, co pociągnęłoby w dół ceny samochodów, a zasięgi samochodów większe? 88. Moto Show w Genewie pokazał, że dziś każdy potężny koncern samochodowy pracuje nad swoją wersją auta elektrycznego. Nie są to już wyłącznie projekty, ale wersje produkcyjne, które niedługo trafią do sprzedaży – twierdzi Business Insider Polska.
88. Moto Show w Genewie pokazał, co nas czeka w motoryzacji. Poza samochodami autonomicznymi, które wzbudziły spore zainteresowanie, nie dało się nie zauważyć tego, jak wiele miejsca koncerny poświęciły samochodom elektrycznym. Zasięgi niektórych wynalazków to nawet ponad 300 km na jednym ładowaniu. O tym, że motoryzacja powinna pójść w kierunku „elektro” mówiło się od dawna. Szczególnie w kontekście emisji CO2, a ostatnio także przy temacie bardziej szkodliwych zanieczyszczeń – tlenków azotu. Motoryzacja trwała jednak od dłuższego czasu w stagnacji, bo największym hamulcem były wolno posuwające się prace w dziedzinie baterii.
Swoje nowości zaprezentował m.in. Volkswagen, Hyundai, Peugeot, Jaguar, Skoda, Renault, Audi, Mercedes i inne marki. Spore zainteresowanie wywołał model Hyundai’a – Kona Electric. Samochód na jednym ładowaniu ma przejechać nawet powyżej 300 km. Przy użyciu szybkiej ładowarki 100 kW, naładowanie go do 80 proc. zajmuje zaledwie 54 minuty. Koncern zapowiada, że samochód będzie dostępny na przełomie 2018/2019 r. Krok w stronę aut elektrycznych zrobiła Skoda. Model Vision X to jeszcze wciąż silnik benzynowy, ale hybrydowy (połączenie spalinowego i elektrycznego). Samochód Vision X ma możliwość ładowania z gniazdka (tzw. wersja plug-in). Spore zainteresowanie wzbudził w pełni elektryczny, ale też i autonomiczny pomysł Volkswagena – I.D.VIZZION. Jest to swego rodzaju próba oczyszczenia się koncernu po ostatnich wpadkach przy okazji testów silników diesla. Niemiecki koncern chce zostać liderem w produkcji samochodów elektrycznych. Zapowiedział, że do 2025 r. będzie produkował ok. 15 elektrycznych modeli aut. Pierwsze mają wyjechać na drogę już w 2020 r.
Kolejnym problemem na drodze do wprowadzenia aut elektrycznych są drogie i mało wytrzymałe baterie. Targi w Genewie pokazały jednak, że branża zrobiła krok naprzód. Dla porównania, prezentowany w 2013 r. BMW i3 (na zdjęciu) miał małe szanse na przekroczenie 200 km na jednym ładowaniu. Początek tego roku obfituje w liczne informacje na temat łączenia sił dla poprawy jakości baterii.
Spółka Saft, należąca do francuskiego koncernu Total, ogłosiła w lutym, że poszukuje w Europie partnerów w celu kontynuowania badań i rozwoju nad baterią nowej generacji. Mają one być wykorzystywane w zelektryfikowanych samochodach, autobusach, a także innych środkach komunikacji.
Południowokoreański koncern LG Chem rozpoczął współpracę z indyjskim Mahindra & Mahindra w zakresie prac nad nową baterią litowo-jonową. Baterie mają trafić m.in. do samochodów SsangYonga i Mahindry.
Elektromobilnością zainteresowały się słynące dotychczas z silników diesla marki niemieckie. To właśnie one wpadły na pomysł zbudowania europejskiej sieci ładowarek o wysokiej mocy. Moc ma znaczenie, bo im jest ona większa, tym szybciej można naładować samochód. IONITY – bo tak nazywa się spółka, chce zbudować 400 stacji ładowania w 18 krajach. Spółkę powstała przy udziale BMW Group, Daimler AG, Ford Motor Company oraz Volkswagen Group. IONITY obejmie również Polskę. Pierwsze inwestycje mają zacząć się w 2019 r. Punkty ładowania IONITY będę dostępne na stacjach paliw Shell.
Po zapowiedziach premiera Morawieckiego dotyczących 1 miliona samochodów elektrycznych w 2025 r. pojawiły się głosy, że polska sieć elektroenergetyczna nie wytrzyma tak dużego zapotrzebowania. Ministerstwo Energii wyliczyło, że tak duża liczba aut elektrycznych nie spowoduje większego zapotrzebowania na prąd. Jest jednak jeden warunek – auta będa musiały być ładowane w nocy w czasie tzw. doliny nocnej, kiedy zapotrzebowanie jest najniższe.
Warto też podkreślić, że w perspektywie najbliższych kilku lat wg ustawy o elektromobliności ma w Polsce powstać 6 tys. punktów ładowania samochodów elektrycznych o mocy do 22 kW oraz 400 o mocy ponad 22 kW. Oznacza to, np. Renault ZOE będzie musiał się ładować 8 godzin. Bez odpowiedniej rozbudowy mocy elektroenergetycznych oraz inwestycji w wydajniejszą infrastrukturę może to spowodować przeciążenie sieci.


Podziel się

Skomentuj