Awaria we Flamanville: winni cudzoziemcy delegowani

Awaria we Flamanville: winni cudzoziemcy delegowani

Awaria, wybuch i pożar, któremu towarzyszyły gęste kłęby dymu, spowodował tylko straty materialne we francuskiej elektrowni nuklearnej Flamanville. 5 osób, które najpierw określono jako ranne, według późniejszego komunikatu władz „poczuły jedynie dyskomfort”. W następstwie wypadku wyłączono jeden z dwóch reaktorów elektrowni we Flamanville w regionie Dolna Normandia. Trzeci wodny ciśnieniowy reaktor EPR jest w trakcie budowy i ma zostać oddany do użytku pod koniec 2018 r.
„Po dwóch niedawnych pożarach w elektrowniach jądrowych w Cattenom (4 reaktory po 1300 MWe każdy) mamy do czynienia z trzecim pożarem w instalacjach jądrowych w ciągu dziesięciu dni” – przypomina dzisiaj dziennik „Le Parisien – Un Jour en France”. Autor artykułu twierdzi, że „w ponad połowie francuskich reaktorów stwierdzono około setki poważnych anomalii”. Internetowe wydanie miesięcznika „Capital” cytuje przedstawiane jako „bardzo krytyczne” Obserwatorium (zastosowań) Jądrowych, według którego „to wydarzanie ilustruje w sposób zasadniczy bezsensowną sytuację, jaka panuje obecnie w licznych francuskich elektrowniach (jądrowych)”.
Przedstawiciel Greenpeace Cyrille Cormier powiedział w publicznym radiu France Info, że „ten wypadek (we Flamanville), który chce się zminimalizować, w rzeczywistości wpisuje się w szerszą problematykę starzejących się francuskich urządzeń jądrowych, które są w złym stanie, a EDF (główny francuski producent energii elektrycznej i właściciel elektrowni) nie ma środków na ich konserwację”.
Francuskie media przypominają, że już pod koniec 2014 r. Urząd Bezpieczeństwa Jądrowego (ASN) ogłosił, że zbiornik nowego reaktora wodnego ciśnieniowego we Flamanville posiada wady fabryczne. We wrześniu ubiegłego roku opublikowano wykaz innych urządzeń, które nie odpowiadają normom. Są to zbiorniki, generatory pary, jak i opakowania, w których transportowane mają być substancje radioaktywne. Według EDF „te wady nie wpływają na bezpieczeństwo reaktorów”. Pod koniec 2016 r. z powodu usterek i uszkodzeń trzeba było przeprowadzić we Francji kontrolę 12 reaktorów, z których 5 czasowo unieruchomiono.
Po katastrofie w japońskiej elektrowni Fukushima w 2011 r. coraz mniejsze jest zaufanie zarówno do zapewnień władz, jak i do samej energii jądrowej. Jednak ponad 80 proc. elektryczności we Francji pochodzi z siłowni jądrowych.
Z powodu opóźnień od lat przesuwane jest oddanie do użytku trzeciego, wodno-ciśnieniowego reaktora elektrowni we Flamanville. Jego koszty przekroczyły już 10 mld euro, czyli trzykrotnie przekroczyły zaplanowane wydatki. Przy budowie trzeciego reaktora zatrudnionych było około tysiąca zagranicznych pracowników, wśród nich setki Polaków. Przysłała ich firma irlandzka Atlantico za pośrednictwem swej filii na Cyprze. Związki zawodowe zarzuciły jej, że zatrudnia nielegalnie; według związkowców kontrakty tzw. pracowników delegowanych były niezgodne z francuskim prawem. „Pracownicy delegowani” to obywatele krajów UE oddelegowani czasowo do pracy w innym kraju Unii.
W listopadzie 2016 r. w pierwszej instancji firmie Atlantico wymierzono karę 70 tys. euro, podczas gdy oskarżone o to samo firmy francuskie skazano na symboliczne grzywny. Skazani, twierdząc, że cała sprawa jest częścią kampanii szykanowania „pracowników delegowanych”, wnieśli apelację. Cała ta argumentacja nie ma zupełnie sensu – do awarii doszło w „starej” części elektrowni, zbudowanej przez Francuzów…
Nasze Narodowe Centrum Badań Jądrowych informuje, że w Polsce nie ma zagrożenia promieniowaniem.


Podziel się

Skomentuj