„Atomowa kasa”

„Atomowa kasa”

Zanim Jarosław Kaczyński ogłosił decyzję o zwrocie ministerialnych nagród, politycy obozu rządzącego, na czele z byłą premier Beatą Szydło, starali się obronić mechanizm comiesięcznych premii. Jednym ze sposobów było wytykanie podobnych praktyk w trakcie rządów koalicji PO-PSL. Za przykład podawano wysokie wynagrodzenia w spółce zajmującej się budową polskiej elektrowni jądrowej – PGE EJ 1. Teraz firma zapytana o wysokość wynagrodzenia jej prezesa odmawia podania tej kwoty. Czy słusznie? – pyta Onet.pl.
– Jeśli tak ochoczo rozliczacie dzisiaj wszystkich, to powiedzcie, jak była budowana elektrownia „atomowa” za ponad 180 mln złotych i jaka była pensja, 100 tys. złotych miesięcznie dla waszego partyjnego kolegi? Niech państwo wezmą mapę Polski i pokażą, gdzie ta elektrownia? Państwo nawet przez pięć lat nie wybraliście lokalizacji! – mówiła była premier w stronę posłów Platformy Obywatelskiej podczas swojego sejmowego wystąpienia,
Podobnego argumentu używali inni politycy koalicji rządzącej. Wśród nich m.in. była szefowa KPRM Beata Kempa: – Czy widział pan chociaż fundamenty pod elektrownię jądrową? Według doniesień medialnych pan Grad miał zarabiać ok. 150 tys. miesięcznie, a PO mogła wydać na budowę elektrowni ok. 182,5 mln zł. Widział pan tę elektrownię? Widział pan fundamenty pod tę elektrownię? – pytała prowadzącego rozmowę Konrada Piaseckiego w Radiu ZET.
Rzeczywiście, w połowie 2012 r. Aleksander Grad jako były minister Skarbu Państwa w pierwszym rządzie Donalda Tuska objął funkcję prezesa spółki PGE Energia Jądrowa i PGE EJ 1, której celem jest wybudowanie pierwszej polskiej elektrowni jądrowej. Media informowały wtedy o wysokich zarobkach polityka oraz innych członków zarządu sięgających 100-150 tys. zł miesięcznie.
Ostatecznie sam Grad postanowił ujawnić swoje wynagrodzenie, podając „Super Expressowi” kwotę 55 tys. zł brutto. Prezesem był przez blisko 2 lata. W 2014 r. zrezygnował z pracy, zostając wiceprezesem innej spółki z udziałem Skarbu Państwa – Tauron Polska Energia.
Do 2015 r. PGE EJ 1 nie udało się ustalić lokalizacji projektu. Co więcej, premier Ewa Kopacz na finiszu przegranej kampanii wyborczej stwierdziła, że „nie ma w tyle głowy budowania po cichu elektrowni >atomowych<”. Od listopada 2015 r. w Polsce rządzi Prawo i Sprawiedliwość. Czy prace nad budową ruszyły? Ile obecnie wynosi wynagrodzenie prezesa spółki zajmującej się projektem?
Od ponad 2 lat PiS nie zdołało jeszcze podjąć decyzji o kontynuowaniu prac nad budową elektrowni jądrowej. Minister energii Krzysztof Tchórzewski od miesięcy przesuwa w czasie kolejne daty ogłoszenia postanowienia rządu w tym zakresie. Najnowszy deklarowany termin to pierwsza połowa 2018 r. Znane są natomiast plany sfinansowania budowy.
Ministerstwo Energii chce pozyskać partnerów zagranicznych jedynie do zdobycia technologii. Elektrownia ma być za to w całości sfinansowana przez państwo. Wśród powodów planowanej fuzji spółek paliwowych: Orlenu i Lotosu, wskazuje się na przejęcie projektu od PGE. Tymczasem PGE EJ 1 nadal zajmuje się wyborem lokalizacji. Pod uwagę brane są 3, na terenach gmin: Choczewo, Gniewino i Krokowa w województwie pomorskim. Koszty związane z badaniem lokalizacji i technologii, od początku działalności PGE EJ 1 w 2010 r., szacowane są nawet na 500 mln zł. Kwota ta nie uwzględnia wynagrodzeń wypłacanych od 8 lat, także obecnym władzom spółki.
W kontekście wypowiedzi Beaty Szydło i dotychczasowych postępów w planach budowy elektrowni, postanowiliśmy ustalić obecne wynagrodzenie prezesa spółki PGE EJ 1. W tym celu skierowaliśmy do trzech miejsc pytanie o pensję, jaką od połowy 2016 r. otrzymuje p.o. prezesa Krzysztof Sadłowski. Do momentu publikacji odpowiedziała jedynie PGE EJ 1, informując, że „wysokość zarobków stanowi tajemnicę przedsiębiorstwa – dlatego nie może podać tych informacji”.
Rzecznik spółki zapytany przez nas o wcześniejszą możliwość uzyskania informacji nt. wynagrodzenia Aleksandra Grada przekazał, że nie jest uprawniony do komentowania prywatnych decyzji ówczesnego prezesa zarządu. Również w przypadku łącznej kwoty wynagrodzeń lub jej średniej dla członków zarządu spółki, zasłonił się tajemnicą przedsiębiorstwa. Nadal oczekujemy na odpowiedź ze strony Ministerstwa Energii sprawującego nadzór właścicielski oraz Polskiej Grupy Energetycznej, stojącej na czele całej grupy kapitałowej.
Czy wynagrodzenie dla poszczególnych członków Rady Nadzorczej i zarządu państwowej spółki rzeczywiście stanowi tajemnicę przedsiębiorstwa? Ten problem poruszyła lubelska Fundacja Wolności, która chciała poznać pensje wypłacane we władzach innej spółki grupy kapitałowej Polskiej Grupy Energetycznej – PGE Dystrybucja. Choć orzeczenia sądowe w Polsce nie mają charakteru precedensowego, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie wydał w 2017 r. interesujący wyrok.
Zdaniem sądu, firma wykonująca zadania publiczne, z dominującą pozycją Skarbu Państwa jest zobowiązana do udzielenia informacji publicznej, a wynagrodzenia wypłacane osobom w jej władzach stanowią taką informację. Spółka nie zgodziła się jednak z werdyktem i złożyła skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Do jej rozpatrzenia jeszcze nie doszło.
Jarosław Kaczyński w swoim wystąpieniu poświęconym ministerialnym nagrodom zapowiedział obniżenie pensji parlamentarzystom, samorządowcom, ale też menedżerom spółek Skarbu Państwa. Być może zmiana dotknie też prezesa PGE EJ 1, ale jak na razie porównanie zarobków otrzymywanych pod rządami PO-PSL i PiS, wydaje się niemożliwe.
Na zdjęciu: Tak wygląda budowa prawdziwej elektrowni jądrowej – w Chinach…


Podziel się

Skomentuj