Warszawa: spalarnia na spalonym

Warszawa: spalarnia na spalonym

O potrzebie i o wariantach budowy spalarni z prawdziwego zdarzenia dla aglomeracji warszawskiej napisano już tomy. Obawiać się należy, że to nie koniec, a dopiero początek tej twórczości. Do takiego wniosku prowadzi lektura „Magazynu Stołecznego”:
„Warszawa postawiła na wielką spalarnię przy ul. Gwarków na Targówku Fabrycznym [uwaga: często występuje jako u. Zabraniecka]. Obecny zakład ma być zmodernizowany i rozbudowany tak, by przyjmować 305 tys. t odpadów rocznie (dziś 40 tys. t). >Wszystkie prace idą zgodnie z harmonogramem< – zapewniał prezes MPO Krzysztof Balanda wiosna 2016 r. Rozruch spalarni planowano wówczas na przełom 2018 i 2019 r.
Dziś jest jasne, że ten scenariusz nie wyszedł. Spółka wciąż zapowiada…
/…/ Tyle że do tej pory nie rozstrzygnięto przetargu na wykonawcę inwestycji. Trwa analiza ofert. Są 3 chętni, ale żądają więcej niż MPO planowało [wydać] . Chińczycy chcą 1,038 mld zł, francuskie konsorcjum 1,7 mld, a włoskie Astaldi (to samo, które buduje metro) 2,1 mld zł. MPO chce wydać niecały miliard”.
Może to i dobrze, że tego przetargu nie rozstrzygnięto?! Ul. Radzymińska, którą będą musiały dojeżdżać śmieciarki już dzisiaj od rana do wieczora stoi w korkach. Kilkaset dodatkowych ciężkich pojazdów obarczonych niezbyt miłym zapachem każdego dnia zmieniać będzie tę ulicę w koszmar. A upalnym latem…!!!
Policzmy: jedna śmieciarka ma ok. 3 t. ładowności. Zakładając, że przywóz odpadów do spalarni będzie odbywał się regularnie 6 dni w tygodniu, oznacza to 1000 t/doba czyli 330 pojazdów na 24 h. Jak je pomieścić na uliczkach dojazdowych Zacisza, Targówka Fabrycznego i Ząbek?! Kto je poszerzy, utwardzi, wyprofiluje i odpowiednio oznakuje, skoro miasto do tej pory nie potrafiło tego zrobić?
W aglomeracjach skandynawskich – a ten region przoduje w utylizacji odpadów, osiągając wskaźnik 95 proc., niedostępny nie tylko dla Polski – buduje się spalarnie mniejsze, rzędu 20-30 tys. t/rok, ale działające lokalnie – w dzielnicach. Takich obiektów stawia się dla miasta kilka. Mniejsze korki, a także łatwiejsze wyprowadzenie ciepła uzyskanego w spalarni do odbiorców. A zatem opóźnienie stołecznego przetargu to szansa na zmianę niezrealizowanej koncepcji na rozsądniejszą.
I kolejny argument z dodatku do „Gazety Wyborczej”: „Po drugie, jest problem nawet z tym miliardem [przewidywanym na inwestycje w spalarnię]. Przedsiębiorstwo [= MPO] liczyło na unijna dotację. Starania utrącił jednak problem formalny: województwo mazowieckie nie ma aktualnie wieloletniego planu gospodarowania odpadami, w który wpisuje się instalacje do przetwarzania śmieci. Bez planu nie będzie dodatkowych euro. Spółka liczy na kredyt i dofinansowanie z funduszu ochrony środowiska. Prz bardzo pomyślnych wiatrach /?/ najwcześniej piec /?/ ruszy w 2021 r.”.
Co ma jakiś piec do pomyślnych wiatrów, a te do finansowania spalarni – wiedzą chyba tylko autorzy z „GW”.
Lektura nie napawa optymizmem.
Rysunek powyżej: Zmodernizowana spalarnia przy ul. Gwarków – to wciąż tylko rysunek


Podziel się

Skomentuj