Meandry konsolidacji i wpływ EDF na bezpieczeństwo energetyczne Polski

Meandry konsolidacji i wpływ EDF na bezpieczeństwo energetyczne Polski

Minister energii Krzysztof Tchórzewski (na zdjęciu podczas niedawnej konferencji PowerPol) pierwszy raz w historii odmówił zgody na podział zagranicznego koncernu w Polsce, bo „nie dawało ono gwarancji bezpieczeństwa energetycznego kraju”. Sprawa dotyczy francuskiego giganta EdF, który chciał sprzedać swoje polskie aktywa Czechom i Australijczykom. Minister Tchórzewski mówi „weto”, Francuzi są zaskoczeni. Decyzja może przynieść dwa zupełnie różne skutki – uważa Business Insider Polska.
Sprawa jest skomplikowana, a jej korzenie sięgają początku roku. Wtedy to francuski koncern Électricité de France (EdF), który jest na polskim rynku od 1998 r., postanowił rozpocząć procedurę podziału i sprzedaży swoich polskich aktywów.
Chodzi dokładnie o udziały w Elektrowni Rybnik i sprzedaż aktywów ciepłowniczych. Przez ostatnie miesiące EdF przygotowywał grunt pod przejęcia i znalazł już nawet kupców. Na Rybnik miał połasić się czeski EPH, w Polsce właściciel m.in. kopalni węgla kamiennego Silesia, a w sprawie aktywów ciepłowniczych negocjacje przeprowadzano z australijskim funduszem IFM Investors.
I tutaj dochodzimy do sedna sprawy. Bo, dzięki ustawie przegłosowanej jeszcze za poprzedniej kadencji Sejmu, ministerstwo ma możliwość sprzeciwu wobec nabycia aktywów wybranych zagranicznych spółek. Na jakiej zasadzie? Chodzi o firmy, które mają „istotny wpływ na bezpieczeństwo RP i zaspokojenie niezbędnych dla ludności potrzeb w zakresie ochrony zdrowia i życia ludności”. Firmy z branży energetycznej bezsprzecznie się w tę definicję wpisują. Ministerstwo przygotowuje listę takich przedsiębiorstw i koncerny, które chcą cokolwiek sprzedać, kupić lub zainwestować na polskim rynku energetycznym, potrzebują zgody rządu. Francuski EdF jest na tej liście i dlatego też, aby sprzedać swoje udziały, potrzebuje parafki ministra Tchórzewskiego.
Ministerstwo jednak wyraźnie powiedziało „stop”, tłumacząc, że sprzedaż Rybnika i aktywów ciepłowniczych Czechom i Australijczykom „zagraża bezpieczeństwu energetycznemu Polski”.
Państwo polskie tym samym odegra w sprawie podwójną rolę. „Z jednej strony będzie zainteresowanym inwestorem, z drugiej zaś władzą publiczną uprawnioną do zablokowania transakcji z kontrahentem niepożądanym z punktu widzenia ochrony interesów państwa” – piszą prawnicy z kancelarii Wardyński i Wspólnicy.Francuski gigant podał komunikacie z 7 b. m., że ubolewa nad decyzją polskiego rządu o braku zgody na podział, co było częścią procesu wycofywania się z Polski.
Grupa poinformowała również, że bada uzasadnienie decyzji polskiego rządu.
Po blokadzie przez ministerstwo rozpoczyna się proces negocjacji. Minister Tchórzewski mówił wcześniej, że rząd oczekuje długoterminowego inwestora dla aktywów EdF w Polsce, który zgodzi się na niekoniecznie rentowne, ważne dla bezpieczeństwa energetycznego inwestycje. Nie jest żadną tajemnicą, że chrapkę na aktywa EdF mają więc, prowadzone pod nadzorem państwa, spółki energetyczne (zawiązane w konsorcjum):
• PGE,
• Enea,
• Energa,
• PGNiG Termika.
Pytanie, jakie się nasuwa post factum całego zamieszania wokół tej sprawy, jest proste: jakie skutki przyniesie ostry sprzeciw ministerstwa? Odpowiedź już taka prosta nie jest.
Podział EdF – dwie konsekwencje decyzji. Najpierw ta dobra…
– Udział państwa w sektorze energetycznym w większości krajów europejskich jest dość duży. Ma to związek z energochłonnością i długą stopą zwrotu z inwestycji. Zarówno Szwecja, Niemcy, jak i Francja nie raz broniły swoich sektorów i blokowały różne decyzje firm – mówi Business Insider Polska ekspert ds. energetyki, dr hab. Bartłomiej Nowak z Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie.
Według Nowaka udział państwa w energetyce powinien zostać zachowany, szczególnie w Polsce, gdzie wciąż ten sektor oparty jest na węglu. – Decyzja ministerstwa nie jest pochopna. Należałoby się zastanowić czy aktywów ciepłowniczych i elektrowni w Rybniku nie powinny przejąć polskie spółki, dające gwarancję stabilności całego systemu – tłumaczy ekspert i dodaje:
Nie sądzę, żeby ktokolwiek się na nas obraził, gdybyśmy dali pierwszeństwo przejęcia polskim spółkom. EdF nie ma tak naprawdę jakiś wielkich udziałów na polskim rynku. Ten sektor po prostu rządzi się takimi, a nie innymi prawami.
Każda decyzja w kontekście sektora energetycznego staje się decyzją polityczno-gospodarczą. Tego nie unikniemy. Nie możemy także doszukiwać się jakiegoś drugiego dna, bo takie procedury działają wszędzie na świecie.
Konkludując, strategicznie dla polskiej gospodarki nie jest to więc decyzja nierozsądna, bądź jawnie szkodliwa. Sprawa wygląda już trochę inaczej dla osób, które inwestują we wspomniane polskie spółki energetyczne.
…oraz ta gorsza
Jak pisze Michał Sztabler z DM Noble Securities, z punktu widzenia drobnych akcjonariuszy polskich firm energetycznych, zakup aktywów EdF przez konsorcjum może być oceniany negatywnie z dwóch powodów:
1. Koszty przejęcia zwiększą i tak już wysokie zadłużenie tych firm (a w realizacji są już megaprojekty jak Turów, Opole, Jaworzno czy Kozienice, w planach Ostrołęka).
2. Akwizycja ta może nie przynieść zysku (a nawet generować ujemną płynność finansową), gdyż rząd preferuje inwestora, który zgodzi się na niekoniecznie rentowne, ale ważne dla bezpieczeństwa energetycznego inwestycje (a krajowym spółkom energetycznym wpisuje się ostatnio w statuty obowiązek dbania o bezpieczeństwo energetyczne RP).
Czy lansowanie polskich spółek przez ministerstwo wpłynie znacząco na wycenę firm energetycznych notowanych na polskiej giełdzie? Na razie żadnych nerwowych ruchów nie widać. Dla przykładu, notowania PGE osunęły się 7 b. m. nieznacznie, o 0,4 proc. do 9,8 zł za akcję [o 12:48].
Dyskusja o przejęciach w branży energetycznej trwa. Krzysztof Tchórzewski minister energii odpiera doniesienie, jakoby to on był inicjatorem takich rozmów. – Toczą się różne dyskusje, także na ten temat, ale nie są inicjowane przeze mnie – mówi minister energii w rozmowie z PAP.
„Dziennik Gazeta Prawna” donosi, że premier Mateusz Morawiecki chce konsolidacji na polskim rynku energetycznym. W ten sposób miałyby powstać dwa duże podmioty. Gazeta twierdzi, że w pierwszej kolejności miałoby dojść do konsolidacji aktywów ciepłowniczych. potem do fuzji koncernów – Enei z Tauronem i PGE z Energą.
– Toczą się różne dyskusje, także na ten temat, ale takie pomysły nie są przeze mnie inicjowane. Ja się im tylko przysłuchuję – powiedział PAP minister Tchórzewski.
Tchórzewski przypomniał również, że w 2006 r. jako wiceminister gospodarki, uczestniczył we wdrażaniu dzisiejszego modelu, opartego o 4 grupy energetyczne.
– Na starcie miały być 3, ale KE wymusiła utworzenie 4. – z powodu [koniecznej] konkurencji. Dzisiaj stanęlibyśmy przed koniecznością negocjacji w drugą stronę – powiedział minister.


Podziel się

Skomentuj