Krokodyle łzy w sprawie węgierskiej elektrowni Paks II

Krokodyle łzy w sprawie węgierskiej elektrowni Paks II

Urzędnicy Komisji Europejskiej pomogli Węgrom uzyskać zgodę na zawarcie bez przetargu wartego 12 mld € kontraktu z rosyjskim Rosatomem na budowę elektrowni jądrowej Paks II, piszą Sara Stefanini i Nicholas Hirst z POLITICO. A Business Insider Polska uważa, że:
• Komisja Europejska nie chciała eskalować i tak już napiętych stosunków z Budapesztem i ułatwiła „globalne rozwiązanie polityczne” dla Węgier;
• Chodzi o kontrowersyjną budowę bez przetargu elektrowni nuklearnej Paks II, przez kontrolowaną przez Kreml firmę Rosatom;
• Amerykański rywal Rosatomu, firma Westinghouse Electric, zaskarżył umowę, twierdząc, że był gotów do złożenia konkurencyjnej oferty;
• Wewnętrzną unijną dokumentację całej procedury z komisji ds. rynku wewnętrznego, kierowanej przez Komisarz Elżbietę Bieńkowską, widzieli i przeanalizowali dziennikarze POLITICO;
• Ten incydent pokazuje, jak krytykujący ostro Unię premier Viktor Orbán, umiejętnie wykorzystuje dyplomację do załatwiania spraw w Brukseli.
Ponad 200 stron notatek, e-maili i protokołów ze spotkań Komisji w 2016 r. wskazuje, że członkowie kluczowej unijnej instytucji, mieli poważne wątpliwości co do kolejnych uzasadnień, jakie władze Węgier przysyłały w sprawie kontraktu na realizację Paks II. Inwestycję wartą 12 mld € zlecono kontrolowanej przez Kreml firmie Rosatom bez procedury przetargowej.
Dokumenty wskazują, że ostatecznie Komisja uległa z powodów politycznych, kiedy w listopadzie 2016 r. zrezygnowała z prowadzenia postępowania w sprawie naruszenia unijnych przepisów przez Węgry. 2 lata wcześniej Budapeszt zdecydował się ominąć prawo unijne o zamówieniach publicznych, które w takich wypadkach wymaga procedury przetargowej.
Dokumenty zdobył europoseł z partii Zielonych, Benedek Jávor, zgodnie z zasadami przejrzystości instytucji unijnych. Realizacja jego wniosków zajęła Komisji niemal rok. Wszystkie otrzymane w ten sposób dokumenty przejrzeli dziennikarze POLITICO.
– To była czysto polityczna decyzja, do której próbowali potem dopisać uzasadnienie ex post¬ – mówi B. Jávor, który był przeciwny realizacji projektu Paks. Dodaje także, że zaaprobowanie przez Komisję decyzji tak bardzo sprzecznej z priorytetami Brukseli, było naprawdę „wyjątkową sytuacją”.
Rzeczniczka Komisji, Lucia Caudet, nie zgadza się z tezą, że decyzja była podjęta z powodów politycznych i dodaje, że rozpatrywanie nowych argumentów w trakcie postępowania w sprawie naruszenia przepisów „nie jest wyjątkowe”.
– Teorie spiskowe czy oskarżenia o nadmierną ingerencję nie mają żadnych podstaw – powiedziała pani rzecznik. Z dokumentów wynika jednak jasno, że pierwsze próby bronienia przez Węgry w Brukseli kontraktu z Rosatomem – w 2015 i na początku 2016 r. – poniosły fiasko. Węgierskie argumenty, które ostatecznie przeważyły – mówiące o tym, że Rosatom jest jedyną firmą, która spełnia techniczne wymagania węgierskiego projektu – pojawiły się dopiero po 2 latach od powstania projektu w 2014 r. W pierwszym piśmie z odpowiedzią na skargę Komisji, w styczniu 2016 r., pojawiły się jedynie tezy, że rosyjska firma zapewni „techniczną ciągłość”.
Nawet wtedy jednak argumenty o spełnianiu wymagań technicznych budziły wątpliwości w departamencie rynku wewnętrznego i przemysłu Komisji Europejskiej – wynika to z korespondencji elektronicznej pomiędzy pracownikami w pierwszych miesiącach 2016 r.
„Podkreśliliśmy, że warunki, w jakich można powołać się na ten wyjątek, zostały przez Europejski Trybunał Sprawiedliwości ustawione na bardzo wysokim poziomie i że – jak dotąd – nie znajdujemy żadnego uzasadnienia wystarczającego do zastosowania takiego wyjątku” – czytamy w mailu z 15 lutego, podsumowującym spotkanie z 12 przedstawicielami Węgier, odbytego 3 dni wcześniej. Wiadomość została wysłana przez jednego z urzędników Komisji do kolegów z departamentu rynku wewnętrznego (między innymi do dyrektora, dyrektora naczelnego i jego zastępcy).
Amerykański rywal Rosatomu, firma Westinghouse Electric, która rozmawiała w węgierskim rządem na temat projektu Paks II, zaskarżył umowę, twierdząc, że był gotów do złożenia konkurencyjnej oferty.
W końcu jednak Budapeszt dostał od Brukseli zielone światło dla kontraktu z Rosatomem, a Węgry zobowiązały się do rozpisania przetargów na podwykonawstwo dla projektu Paks II. Umowa zapewniała europejskim firmom możliwość starania się o status podwykonawców.
„Nasze zespoły ściśle i efektywnie współpracowały ze sobą w celu uzasadnienia tego wyjątku i opracowały ramy, które pozwalają na akceptowane przez obie strony rozwiązanie w sprawie projektu budowy elektrowni jądrowej Paks II – napisał János Lázár, szef kancelarii premiera Węgier, w liście do Elżbiety Bieńkowskiej, unijnego komisarza ds. rynku wewnętrznego. Korespondencja pochodzi z 4 sierpnia 2016 r.
Przedstawiciele Westinghouse Electric polemizowali z tezą, że tylko Rosatom ma odpowiednią technologię i twierdzili, że Komisja Europejska uwierzyła Węgrom na słowo, zamiast zapytać o zdanie zainteresowane firmy.
– Przez dwa lata intensywnej wymiany informacji nigdy nie zapytano nas o jakiekolwiek kwestie czy wątpliwości natury technicznej – powiedział Michael Kirst, wiceprezes Westinghouse ds. strategii i relacji zewnętrznych, zapytany o opinię jego firmy na temat decyzji Komisji. M. Kirst nazwał argumenty stojące za ewentualnym zatwierdzeniem umowy z Rosatomem, „sztucznie stworzonym uzasadnieniem”.
Lucia Caudet twierdzi, że rozmowy między Komisją a Węgrami odbywają się zgodnie z normalną procedurą w sprawie przekroczenia przepisów i są „dialogiem, w czasie którego zadawane są dodatkowe pytania i składane dodatkowe wyjaśnienia”.
Biuro prasowe węgierskiego rządu oświadczyło, że przedstawiło „od początku wiele argumentów”, wśród których był także ten mówiący o spełnianiu warunków technicznych. „Negocjacje były częścią postępowania w sprawie przekroczenia przepisów, które można rozpatrywać tylko w całości, a wyrwane z kontekstu argumenty mogą być mylące i nieścisłe” – stwierdza oświadczenie.
List Lázara do Bieńkowskiej był świadectwem zmiany nastroju w rozmowach między dwiema stronami – odchodzenia od podejścia „dyskryminacyjnego” i „braku uznania” ze strony departamentu rynku wewnętrznego, jak nazywały to Węgry, w kierunku „dobrej atmosfery i ducha współpracy” (jak określiła to Komisja).
W czasie jednego ze spotkań szef gabinetu Bieńkowskiej Tomasz Husak wskazał Węgrom „podstawowe elementy”, które powinni uwzględnić, m.in. szczegóły dotyczące umów na podwykonawstwo – takie informacje znajdujemy w mailu z 9 czerwca.
„Nalegał, aby wszystkie te kwestie były szczegółowo i kompleksowo wzięte pod uwagę w zobowiązaniach ze strony władz węgierskich” – czytamy w treści maila wysłanego wewnątrz departamentu Bieńkowskiej. „Mogłoby to zostać ujęte w formie listu ministra Lázára do komisarza”.
Węgierska obietnica przestrzegania standardów Komisji w zakresie umów podwykonawstwa pozwoliła im pozostać przy pierwotnym porozumieniu z Rosatomem.
Była to opcja, którą urzędnicy Komisji przedstawili Husakowi jako „globalne rozwiązanie polityczne” w notatce z początku marca 2016 r. A przecież unijni urzędnicy uprzednio wielokrotnie jasno stwierdzali, że samo załatwienie spraw dotyczących podwykonawstwa nie wyjaśni ich wątpliwości.
Jávor uznaje taki układ – pozwalający Węgrom utrzymać część kontraktu w zamian za zrezygnowanie z innej części – za prawnie wątpliwy. – Nie da się przejść na czerwonym świetle, a potem obiecywać policji, że się zatrzyma przed kolejnym, więc wszystko jest w porządku. To śmieszne – argumentuje.
Ale rozmowy o projekcie Paks były częścią szerszych politycznych stosunków między UE a Węgrami. W październiku 2016 r. premier Węgier, Viktor Orbán, zorganizował – i wygrał – kontrowersyjne referendum dotyczące kwestii rozmieszczenia uchodźców na terenie Wspólnoty. Stał się w ten sposób liderem rosnącego w Europie nurtu nastrojów eurosceptycznych i antyestablishmentowych. Węgierski rząd, który borykał się w tym czasie z wieloma innymi sprawami dotyczącymi naruszenia unijnego prawa, nie ukrywał, że uważa współpracę z Rosją przy projekcie Paks II za priorytet.
Węgry zgodziły się na współpracę z Rosją przy tym projekcie na mocy serii umów zawartych w latach 2013–2014. Moskwa zgodziła się udzielić na realizację Paks II pożyczki w wysokości 10 mld € i udostępnić technologię Rosatomu, paliwo jądrowe i możliwość tymczasowego składowania odpadów promieniotwórczych.
Bruksela rozpoczęła proces w listopadzie 2015 r., dowodząc, że Węgrzy zawarli kontrakt „bez odpowiednio przejrzystych procedur”. Węgry początkowo argumentowały, że porozumienie międzyrządowe z Rosją wyklucza konieczność organizowania przetargu, ale Komisja była innego zdania. „To, czy inne podmioty mogłyby spełnić wymagania Węgier, powinno zostać rozstrzygnięte przez przejrzystą procedurę zamówień publicznych, a nie na podstawie założeń dotyczących możliwych reakcji rynkowych” – napisano w podsumowaniu spotkania z 12 lutego.
Wcześniejsza nota skierowana do Husaka zawierała także stwierdzenie, że wcześniejsze stanowisko Węgier „wyraźnie wskazywało, że na rynku są także inni możliwi wykonawcy poza Rosatomem”. „Globalne rozwiązanie polityczne” pojawiło się dopiero kilka tygodni później jako jeden z czterech możliwych kierunków rozwoju wydarzeń nakreślonych przez Husaka.
Pierwsza opcja zakładała odrzucenie węgierskich uzasadnień – w tym także to mówiące o „jedynym rozwiązaniu spełniającym techniczne wymagania projektu” – i eskalację sporu. „Nowe argumenty Węgier opierają się na wyjątkach, które należy interpretować ściśle” – czytamy w notatce.
Drugą opcją było przyjęcie argumentacji. To jednak, jak ostrzegali pracownicy Komisji, przyczyniłoby się do „powstania precedensu nadmiernie łagodnej interpretacji wyjątku”.
Trzecie wyjście: Komisja mogłaby zgodzić się, aby umowy podwykonawstwa Paks II były oferowane w ramach przetargów. Jednak, jak napisano w podsumowaniu, zawarcie podstawowej umowy z Rosją w dalszym ciągu „zagraża podstawom polityki zamówień publicznych opartej na przejrzystości i równym traktowaniu”. Mogłoby to również stanowić zły precedens dla projektów w innych krajach.
I wreszcie była czwarta opcja, „polityczna”: zaakceptować fakt, że tylko Rosatom spełnia techniczne wymagania Węgier, o ile zamówienia na podwykonawstwo zostałyby przyznane w drodze przetargów. „Dokładny zakres” spełniania tych technicznych wymagań „musiałby zostać określony na drodze konsultacji i porozumienia z Węgrami”.
Jednak wewnętrzne notatki i protokoły – w których brukselscy urzędnicy wielokrotnie wskazują na niejednoznaczność odpowiedzi Budapesztu i zachęcają Węgrów do wprowadzania poprawek – stoją w sprzeczności z publicznymi oświadczeniami Komisji na temat jej ostatecznej decyzji.
L. Caudet poinformowała, dlaczego tylko oferta Rosatomu spełnia techniczne wymagania Węgrów – chodziło o rozmiary reaktora i „specyfikę” węgierskiej sieci energetycznej.
– Na podstawie tych danych nasi eksperci w dziedzinie energii i bezpieczeństwa jądrowego doszli do wniosku, że firma, o której mowa, była jedyną zdolną spełnić te wymogi – powiedziała.
„Węgry nie mogły przedstawić realnych argumentów technicznych uzasadniających tezę, że tylko Rosatom może sprostać ich wymaganiom” – czytamy w notatce po spotkaniu, które odbyło się 22 kwietnia 2016 r. „Argumenty przedstawiane przez stronę węgierską są przede wszystkim natury komercyjnej”. Później, 28 kwietnia, ton wypowiedzi nagle się zmienia.
„Strona węgierska doceniła konstruktywną atmosferę spotkania” – zapisał w notatce jeden z urzędników. 4 miesiące później departamenty ds. rynku wewnętrznego, handlu, energii i konkurencji w serii maili zgodziły się zamknąć sprawę naruszenia przepisów.
Ostateczny kompromis między Brukselą i Budapesztem zawarto pomimo istotnych wątpliwości innych członków unii i organizacji ekologicznych, dotyczących potrzeby budowy nowej elektrowni atomowej, podczas gdy dostępne już są tańsze źródła energii odnawialnej i możliwość przesyłania energii elektrycznej pomiędzy krajami.
Niektórzy sprzeciwiali się także coraz większej zależności od rosyjskiej energii jądrowej (choć jednocześnie Wspólnota stara się zmniejszyć zależność Europy Środkowo-Wschodniej od rosyjskiego gazu). Zwrócono także uwagę, że Unia nałożyła na Rosję liczne sankcje.
Decyzja o odrzuceniu skargi dotyczącej zawarcia umowy Rosatomem bez procedury przetargowej nie może zostać cofnięta. Nie zmienia to faktu, że ujawnione dokumenty mogą wzmocnić wątpliwości prawne w związku z oddzielnym zatwierdzeniem przez Komisję węgierskiej pomocy państwa dla Paks II na początku tego roku.
Rosatom poinformował, że planuje rozpocząć budowę już w roku 2018.
Odcedzając słowną paplaninę POLITICO należy wskazać na następujące elementy:
1. elektrownia jądrowa Paks istnieje od 1974 r., ale rozmowy z rosyjskim (wtedy jeszcze – radzieckim) dostawcą technologii, Atomenergoeksportem rozpoczęły się już w 1966 r.; Paks II to plan zastąpienia dotychczas pracujących reaktorów – nowymi.
2. W 1982 r. w Paks pracowały już 4 reaktory WER-440, dając moc 1889 MWe i 5940 MWt.
3. W kwietniu 2003 r. w elektrowni Paks doszło do poważnej awarii (1 pracownik poszkodowany), po której ujawniono zły stan techniczny wielu urządzeń, remont prowadzono przy udziale m. in. Siemensa i Framatome.
4. Paks dostarcza około ¼ energii elektrycznej na Węgrzech. Kraj ten potrzebuje więcej megawatów; obecnie 32 proc. węgierskiego zapotrzebowania na energię elektryczną pokrywane jest importem.
5. Rosja Putina jako jedyna zaoferowała Węgrom dostawę technologii i kredyt finansowy.
6. W 2006 r.amerykański Westinghouse Electric sprzedano japońskiej korporacji Toshiba za kwotę 5,4 mld dolarów.
7. 31 marca 2017 r. Toshiba ogłosiła upadłość finansową Westinghouse’a; wysokość zadłużenia bankruta Reuters oszacował na 9 mld USD.
8. Dotychczasowe 4 bloki Paks I o mocy brutto 500 MWe każdy, będą wyłączane kolejno w latach 2032-2037. Nowe bloki mają mieć moc o prawie 2,5x wyższą – 1200 MWe (brutto).


Podziel się

Skomentuj