Energa i dziwne kulisy wiatrowych kontraktów

Energa i dziwne kulisy wiatrowych kontraktów

„Rzeczpospolita” napisała, że część firm, wobec których Energa – Obrót zdecydowała o zaprzestaniu realizacji długoterminowych umów na zakup zielonych certyfikatów, podjęła negocjacje. We września zarząd spółki Energa – Obrót podjął decyzję o zaprzestaniu realizacji 22 ramowych umów sprzedaży zielonych certyfikatów oraz o wszczęciu postępowań sądowych i arbitrażowych przeciwko farmom wiatrowym i bankom, zmierzającym do uzyskania sądowego potwierdzenia nieważności tych umów. Jak oceniła spółka, umowy były dla niej skrajnie szkodliwe, ponieważ musiała ona kupować zielone certyfikaty po cenie nawet ponad 10-krotnie wyższej od rynkowej!

Energa podkreślała wówczas, że nie wypowiadała tych umów, bo uważa je za nieważne. Grupa zaznaczała, że w związku z tym jakiekolwiek procedury polubownego rozwiązaniu sporów w tej sytuacji są niemożliwe do zastosowania.

Jednak z informacji „Rz” wynika, że Grupa usiała do stołu negocjacyjnego z właścicielami wiatraków i z bankami, które finansowały ich inwestycje. Cytowany przez dziennik Przemysław Maciak, partner zarządzający SMM Legal, kancelarii prawnej reprezentujący Grupę, tłumaczy że Energa nie zmienia podejścia do zasadności pozwów. Jednocześnie przyznaje on, że ze strony Energi jest gotowość do renegocjację umów, ale pod warunkiem, że w nowych kontraktach ceny zielonych certyfikatów będą zbieżne z rynkowymi. Jak ujawnia Maciak, szanse na dalszą współpracę są w przypadku mniej niż połowy z wypowiedzianych kontraktów.

Do rozmów z Energą przystąpiły podobno: BOŚ Bank oraz Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju, a także inwestorzy reprezentujących kapitał holenderski, japoński i polski, w tym między także spółki PGE. Natomiast szansy na porozumienie póki co nie widać jeśli chodzi o Invenergy i Enerco.


Podziel się

Skomentuj