Przesilenie za progiem???

Przesilenie za progiem???

Od pewnego czasu coraz częściej w odniesieniu do kompleksu kwestii energetycznych pojawia się określenie „przesilenie” lub „nadchodzi przesilenie”. Na własne potrzeby można pogrupować to na:

1. Przesilenie technologiczne
2. przesilenie ekonomiczne
3. przesilenie klimatyczne
4. przesilenie europejskie
5. przesilenie polskie

ad 1.

OZE wygrywa, węgiel przegrywa; atom na remis. Magazyny energii, a przede wszystkim nowe technologie w tym zakresie – pilnie poszukiwane. Mała energetyka jądrowa, poligeneracja, energia pływów i fal, a może geotermia? Czy Polska doceni odpady w roli energetycznej (spalarnie, biogaz, biomasa), choć to też CO2; świat na to stawia.
Elektromobilność – przełom czy humbug? A może wodór i ogniwa paliwowe? B. wiceprezes General Motors Bob Lutz ogłosił koniec ery samochodów w 2030 r.

Ad 2.

Chyba nigdzie w świecie energetyka nie uruchamia nowych inwestycji bez wsparcia zewnętrznego, najczęściej rządowego. W ewentualną budowę nuklearnej elektrowni Hinkley Point C – zaangażowane są: rządy W. Brytanii, Francji i Chin oraz Komisja Europejska.
W Niemczech trwa bitwa o OZE i o powodzenie Energievende. Francja robi w tył zwrot w energetyce nuklearnej, deklarując zmniejszenie jej udziału w miksie do ½ z obecnych ¾.
Coraz większa rola w inwestycjach energetycznych przypada Chinom; również w OZE. Polityka klimatyczna pod egidą ONZ sprawia, że energia staje się mniej dostępna, a inwestycje coraz droższe i coraz bardziej skomplikowane. Pojawiają się pomysły rodem z science-fiction, np. pokrycie części Sahary ogniwami fotowoltaicznymi i przesył tak uzyskanej energii elektrycznej do Europy kablami HVDC. Podobno realne, tylko nie wiadomo skąd brać na to środki…

Ad 3.

Jeszcze nie wiadomo, jakie skutki przyniesie decyzja D. Trumpa o wycofaniu USA z porozumienia paryskiego, ale szkody wizerunkowe już są. Są kraje – jak Polska, które oficjalnie głoszą, że są „za” walką z CO2, a nawet organizują szczyty (Katowice) w tej sprawie, ale w szczegółach okazują się być stale „przeciw”.
Co gorsza, kolejne działania przeciw CO2, albo okazują działaniami pozornymi (vide afera Volkswagena z fałszowaniem danych o emisjach diesli, po czym okazało się tak postępowali niemal wszyscy producenci…), albo nieskutecznymi (klimat „nie chce” słuchać apeli) i huragany, śnieżyce i powodzie smagają cały glob.
Polska paraliżuje ETS; ale jak długo uda się utrzymać taki kurs? Zdaje się, że krótko.

Ad 4.
Brexit, ostatnio Katalonia, faktyczny rozpad Trójkąta Wyszehradzkiego, koncepcja Europy różnych prędkości – wszystko to objawy choroby (biurokratyzmu?). W kwestiach energetycznych widać konsensus starej Europy, będącej za ochroną klimatu za wszelką cenę i likwidacją węgla we wszystkich postaciach, a na drugiej stronie osamotniona Polska.
Na rozbudowę systemów OZE i systemów z tą technologią związanych – są pieniądze z UE; na wychodzenie z węglowej zależności – już nie bardzo. Im mniej będziemy produkować CO2, tym niższy sens coraz droższych EU-ETS…

Ad 5.

Chyba nawet organizowanie w Katowicach eko-szczytu nie pomoże: węgiel i kamienny, i brunatny jest w odwrocie. Zwolennicy tezy (bardzo dyskusyjnej) o industrialnym pochodzeniu zmian klimatu wygrywają na wszystkich frontach. Stąd n. p. zamiar o budowie w bloku 1000 MWe na moce nadkrytyczne w Ostrołęce należy uznać za słabo przemyślany: taki blok musi pracować 24-godziny na dobę „pełną parą”, inaczej będzie nie-ekonomiczny. W regionie na taką moc nie ma zapotrzebowania, a praca „na pół gwizdka” oznacza konieczność zapłaty za emisję przy niskim wpływie za prąd. W dodatku w Ostrołęce obecne zapotrzebowanie kogeneracyjne jest pokryte.
W ogóle Energa jako samodzielny byt, obarczona węglową Ostrołęką, może nie dać sobie rady. Węglowa energetyka wymaga organizacyjnego przemeblowania, o czym obecny management – zdaje się – nie bardzo chce słyszeć. Ale w obecnej konfiguracji polskiej energetyki po prostu nie stać na większe inwestycje.
Pytanie: po co nam elektromobilność, skoro nie jesteśmy w stanie zapewnić większej podaży energii elektrycznej? Eksperci szacują, że rozwinięty rynek EV może podnieść zapotrzebowanie na energię elektryczną nawet o 16 proc.
Reasumując: potrzebne nowe myślenie, nowe technologie i nowe zarządzanie. XIX wiek już za nami.


Podziel się

Skomentuj