Wtorek 2 września 2014 Zaloguj się, Zarejestruj się

Dziś i jutro polskiej energetyki

Autor Energetykon, 27.07.2009, 12:17

Rozmowa z dr. inż. Zygmuntem Różewiczem, członkiem Prezydium Zarządu Głównego Stowarzyszenia Elektryków Polskich

? W Stowarzyszeniu Elektryków Polskich jest Pan odpowiedzialny…

? Nie, nie. Jestem członkiem Prezydium Zarządu Głównego SEP, powierzono mi koordynację obszaru energetyki (w tym elektroenergetyki). Przygotowuję propozycje dotyczące funkcjonowania tego sektora, ale w tej chwili gdy odbywa się nasza rozmowa, nie mam uprawnień wypowiadania się w imieniu Stowarzyszenia. To sprawy zbyt poważne. Decydują Prezes i Prezydium. Działają też samodzielne Sekcje Naukowo-Techniczne związane z tą problematyką. Mogę dziś mówić jako jeden z działaczy SEP, a przede wszystkim jako wieloletni pracownik energetyki, związany od szeregu lat z Zakładami Pomiarowo-Badawczymi Energetyki ENERGOPOMIAE, a w międzyczasie przez okres prawie 10 lat z placówkami badawczymi PAN i GIGĘ, zajmującymi się problemtyką użytkowania i gospodarowania energią.

? A zatem proszę mi wytłumaczyć taki fenomen: Polska na przestrzeni ostatnich trzech dziesięcioleci stała się uznanym w świecie budowniczym elektrowni. I jednocześnie ta sama Polska ma gospodarkę kilkakrotnie bardziej energochłonną od krajów, w których elektroenergetykę budowała. Umiemy, czy nie umiemy?

? To są dwie sprawy podstawowo różne. Rzeczywiście wybudowaliśmy wiele dobrych elektrowni (co nie jest równoważne z budową tam elektroenergetyki) i instalacji energetycznych na świecie i w kraju. Mamy renomowanych producentów kotłów wysokociśnieniowych, mamy dobrych producentów (na licencji) turbin i generatorów 360 MW. To są fakty.

Ale też faktem jest, jak wyglądała struktura polskiej gospodarki przez wiele lat. Rezultatem była wysoka energochłonność produktu narodowego

brutto, wysoka energochłonność jednostkowa wielu wytwarzanych produktów. Proszę pamiętać, że w Polsce dominowały przemysły ciężkie, ze swej natury zużywające wiele energii, takie jak hutnictwo, chemia wielkotonażowa, górnictwo itd.

Trzeba też pamiętać o szczególnej w skali świata strukturze energii pierwotnej kraju – jeszcze do niedawna w 80 procentach był to węgiel. A jak przed laty powiedział jeden ze znanych profesorów, polskie kopalnie węgla kamiennego to coś na kształt węża zjadającego własny ogon. Na własne potrzeby zużywają bardzo dużo energii (wliczając tu także energochłonne materiały). Nadto jak widać i dziś ten przemysł jest trudno refor-mowalny. Koszty wydobycia są wysokie, ceny przez ten przemysł dyktowane nadal rosną. Wykorzystanie energii chemicznej zawartej w węglu nie charakteryzuje się wysoką sprawnością. To też, przy takim dużym udziale węgla w strukturze energii, zwiększa energochłonność.

I kwestia trzecia, równie ważna jak dwie poprzednie: cen energii. Przez wiele lat energia była prawie jak za darmo. Taki sposób podejścia powodował, że niejednokrotnie nie opłacało się – przy ówczesnych cenach – stosować technologii, urządzeń i maszyn, czy rozwiązań komunalnych racjonalizujących zużycie energii. To wszystko razem stworzyło taki a nie inny obraz. Przez wiele lat przemysł stosował energochłonne technologie. Bo tak nakazywał rachunek ekonomiczny oparty o tanią, zbyt tanią energię. Dzisiaj ta sytuacja ulega zmianie. Unowocześnia się także technologie z innych przyczyn niż oszczędność energii, choć daje to i oszczędności energetyczne. Przykłady: zanikanie stalowni martenow-skich, wprowadzanie ciągłego odlewania stali.

? Dość krytycznie wyraża się Pan o węglu kamiennym. A co w zamian? Czy nie grozi nam katastrofa energetyczna?

? Zdaniem wielu fachowców dalszy rozwój energetyki zawodowej w oparciu o węgiel kamienny nie jest wskazany. Coraz bardziej do głosu dochodzą w naszym kraju względy ekologiczne. Inna rzecz z węglem brunatnym. Okazało się, na przykład, że Bełchatów o którym wypisywano, że jest i będzie szkodliwy dla środowiska naturalnego ? nie potwierdził obaw. To pod każdym względem dobra wizytówka polskiej energetyki.

? Zatem węgiel brunatny?

? To znowu nie tylko tak. Nie chciałbym się autorytatywnie wypowiadać, ale sądzę, że nie grozi nam zapaść energetyczna. Mamy rezerwy mocy dyspozycyjnej, zimy stulecia i strajki nie zdarzają się codziennie. W polskiej elektroenergetyce pracuje wielu doświadczonych i oddanych swej pracy ludzi. Muszę tu dodać, że wielu spośród nich jest członkami naszego Stowarzyszenia. Wiadomym jest, że prowadzone są wnikliwe badania i analizy. Zaawansowane są przygotowania do połączenia naszego systemu elektroenergetycznego z systemem zachodnio-europejskim. Oczywiście, nie do uniknięcia są jakieś zdarzenia losowe, ale w trwały kryzys energetyczny nie bardzo wierzę. Programy rozwoju buduje się w oparciu o zintegrowane planowanie gospodarki energetycznej, bardzo nowoczesnymi metodami.

Jeśli zaś chodzi o źródła energii. Myślę, że zbyt pochopnie zrezygnowaliśmy z rozwoju energetyki jądrowej (a może tylko odłożyliśmy w czasie?). Nie mamy szans na uzyskiwanie sporych ilości energii z wykorzystania spadku wód, a inne media energetyczne w rodzaju wykorzystania siły wiatru mogą mieć znaczenie lokalne, peryferyjne, ale na pewno nie zastąpią elektroenergetyki zawodowej.

? Czego zatem trzeba, aby „czarne” prognostyki nie sprawdziły się?

? Musimy w odpowiednim czasie budować nowe i nowoczesne elektrownie, musimy w racjonalny sposób modernizować istniejące elektrownie, układy przesyłowe i rozdzielcze. Trzeba dokonać przeceny majątku trwałego w elektroenergetyce. Z tego co mi wiadomo jest on obecnie oceniony 5-7 razy zbyt nisko w stosunku do rzeczywistej wartości. To wiąże się ze zbyt niskimi odpisami amortyzacyjnymi, w efekcie z pozornie dużym zyskiem przy faktycznym braku środków na rozwój i modernizacje. Dochodzi kolejny polski paradoks: polskie normy ekologiczne należą do najsurowszych w Europie. Normy dla Wspólnoty Europejskiej są łagodniejsze, a i to np. Hiszpania ma jeszcze odroczone ich wprowadzenie. Wysokie wymogi ekologiczne podrażają koszty budowy nowych i modernizacji istniejących elektrowni.

? W „Strategii dla Polski” zapowiada się 7 procentowy wzrost gospodarczy w skali rocznej. Czy starczy na to energii?

? Musi starczyć. Wszelkie plany rozwoju gospodarczego muszą uwzględniać wymogi energetyczne. Co więcej, zmienia się ta wadliwa struktura polskiej gospodarki. Przemysły nadmiernie energochłonne, nie potrafiące zmienić technologii, nie potrafiące zracjonalizować zużycia energii ? nie mają szans na przetrwanie. Tu coraz częściej i w coraz większym stopniu decyduje po prostu kieszeń. Ceny energii stale rosną, a to ma wielki wpływ na kondycję finansową niektórych zakładów, czasem całych przemysłów. Ma to równie duży wpływ na świadomość energetyczną w tych zakładach. Nadto coraz większa uwaga będzie poświęcona nie tyle problemom podaży ile popytu. Zamiast budować nowe źródła energii, lepiej inwestować w przedsięwzięcia zmniejszenia zużycia energii. Wedle założeń Światowej Rady Energetycznej państwa byłego bloku Europy centralnej i wschodniej będą obniżać energochłonność gospodarki o 1,8 procenta rocznie. To bardzo dużo. A jestem przekonany, że pod tym względem Polska poszła już daleko. Ale: obniżenie energochłonności nie oznacza obniżenia elektrochłonności. Sądzę, że ta będzie rosnąć.

? Jakie jeszcze czynniki ekonomiczne uważa Pan za istotne dla przyszłości naszej elektroenergetyki?

? Wydaje mi się, że coraz bliżej jesteśmy urynkowienia sektora elektroenergetyki, a w przyszłości i jego częściowej prywatyzacji. Również i w tej dziedzinie konkurencja działa wiele dobrego. Na urynkowienie i prywatyzację elektorenergetyki decydują się nie tylko Anglicy, Holendrzy czy Niemcy, ale również Argentyńczycy. I oczywiście wiele innych.

? Czyli nie ma powodu do obaw?

? Nie wolno lekceważyć spraw elektroenergetyki. Moim zdaniem jest wiele osób odpowiedzialnych w Polsce, we wszystkich podsektorach elektroenergetyki, które zdają sobie z tego sprawę i stale pilnują rozwoju tego sektora gospodarki. A Stowarzyszenie Elektryków Polskich, jako niezależne i neutralne forum dla wszystkich podsektorów elektroenergetyki, często mających sprzeczne interesy cząstkowe, mimo wspólnych w skali makro, z całą pewnością będzie współdziałać z nimi.

? Dziękuję za rozmowę.

Energia, nr 4, wrzesień-październik 1994, str. 22-23

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Login:
Komentarz:

Kontakt

Serwisy społecznościowe

Najpopularniejsze działy

© 2010-2013 Agencja Promocji Energii   Wszelkie prawa zastrzeżone.