TEPCO: Czy żal uchroni przed nacjonalizacją…?
„Rzeczpospolita” podała, że japoński minister handlu i przemysłu, Yukio Edano zapowiedział, przejęcie przez państwo kontroli nad Tokyo Electric Power Company(czyli Tōkyō Denryoku Kabushiki-kaisha), operatorem elektrowni Fukushima Dai-ichi.
ZOBACZ TAKŻE
Rząd Japonii chce zrestrukturyzować TEPCO i zainwestować firmę ok. 13 mld dol., czyli de facto ją znacjonalizować.
TEPCO to czwarta największa na świecie firma w branży i największa w Azji. Posiada 3 elektrownie jądrowe (17 reaktorów), 26 cieplnych i 160 elektrowni wodnych. Całkowita ilość energii elektrycznej, sprzedawanej przez nią rocznie, jest równa ilości zużywanej w ciągu roku przez np. Włochy. Jej udział w japońskim rynku elektryczności wynosi ok. 1/3 i, choć w kraju działa jeszcze 10 firm z tej branży, TEPCO ma w niej wiodącą pozycję.
W 2007 r. w wyniku trzęsienia ziemi koncern został zmuszony do wyłączenia elektrowni Kashiwazaki-Kariwa (największej siłowni jądrowej na świecie), co skutkowało ogłoszeniem pierwszych od 28 lat strat. Tak więc katastrofa w Fukushima Dai-ichi to nie pierwszy taki przypadek.
21 grudnia b.r. TEPCO opublikowała list zaadresowany do wszystkich mieszkańców dystryktu Fukushima, w którym władze koncernu przepraszają za poniesione straty i wyrażają głęboki żal.

