Sztuka przełykania krytyki
Postawiono Ci zarzuty, wytknięto błędy. Najpierw Cię to zabolało, a potem zezłościło. Próbowałeś/-aś się tłumaczyć, a w chwilę później, sam/-a nawet nie wiesz kiedy, przystąpiłeś/-aś do kontrataku.
ZOBACZ TAKŻE
Brak podobnych.
Chyba za bardzo się uniosłeś/-aś. No cóż, bywa i tak. Zresztą, to oni przesadzili. Niech się lepiej przyjrzą samym sobie. Przyganiał kocioł garnkowi, a sam smoli.
Niektórzy gładko, a nawet zbyt gładko, przełykają formułowane pod ich adresem słowa krytyki. Dla innych jest to ogromnie przykre przeżycie, o którym długo nie potrafią zapomnieć. Jak znaleźć złoty środek?
Pół biedy, jeśli się z krytyką zgadzasz. Rzeczywiście nawaliłeś/-aś. Co prawda, byłoby lepiej, aby Ci o tym nie przypominali, ale w zasadzie mają rację.
- Tak, rzeczywiście obiecałam nowy grafik dyżurów i nie dotrzymałam słowa. Przepraszam, ale kompletnie zapomniałam, że to miało być na dzisiaj.
Potwierdziłeś/-aś , że zgadzasz się z zarzutami, że krytykujący ma rację. Czy przyszło Ci to łatwo? Jeśli nie, to prawdopodobnie dlatego, że nie czułeś/-aś się w porządku wobec siebie i innych. Może w ogóle za rzadko tak się czujesz? Tak bywa często z tymi, którzy nie dają sobie prawa do niedoskonałości, do błędów. A wówczas nawet najmniejsza krytyka uruchamia w nich poczucie bycia kimś gorszym, odrzuconym.
Poczucie „jestem do niczego” to balast, którego koniecznie trzeba się pozbyć. Pamiętaj, że „krucha” pewność siebie czyni nas łatwym celem do ataku.
Trudniej zareagować, jeśli uważa krytykę za bezzasadną. Emocje są wówczas silniejsze, a tym samym trudniej o racjonalną reakcję.
- Nie, nie zgadzam się z tymi zarzutami. Nie masz podstaw, by oskarżać mnie o niegospodarność.
To dobra wypowiedź. Czasami, by nieco ochłonąć, warto zastosować technikę uściślania:
- Czy mogą państwo powiedzieć, bardziej konkretnie, co było nie tak?
- Co konkretnie mi zarzucacie?
- Powiedzieli państwo, że się na mnie zawiedliście? Jak mam to rozumieć?
Pamiętaj! Nie wystarczy zapytać, trzeba jeszcze wysłuchać odpowiedzi. Może jednak zarzuty są słuszne?
Czasami krytykujący, ni mniej, ni więcej, chcą Tobą pomanipulować. To, co mówią, nie ma nic wspólnego z konstruktywna krytyką. To próba poniżenia Ciebie, zdenerwowania, rozładowania własnych emocji. Jak sobie z tym poradzić?
Polecam zasłonę dymną (zwaną też: zamgleniem), czyli wsłuchanie się w to, co mówi krytykujący i znalezienie w jego uwagach czegoś, z czym możesz się zgodzić, a jednocześnie trwać przy swoim, czyli nie sprzeniewierzać się sobie.
- Krytykujący: Jeżeli nadal będzie pan tak beznadziejnie rządził firmą to wszystko diabli wezmą. Ty: Rzeczywiście, jeżeli będę kierował firmą beznadziejnie, to tak może się stać.
- Krytykujący: Pan dyrektor nigdy nie słucha dobrych rad, a efekty już widać. Ty: Być może rzeczywiście za rzadko słucham dobrych rad.
Wytrącasz broń z ręki krytykującego. Traci impet, bo widzi, że jego słowa nie trafiają do celu, nie budzą ani agresji, ani uległości.
Inną, wartą uwagi techniką jest sonda, czyli dopytywanie o strony ujemne.
- Krytykujący: Jeżeli będzie pan traktował mnie tak samo jak do tej pory, to będę zmuszony oskarżyć pana o mobbing. Ty: Co jest złego w moim stosunku do pana?
- Krytykujący: Jestem pana kozłem ofiarnym. Wszystkie najgorsze prace zrzuca pan na mnie. Ty: Co może być złego w zlecaniu panu trudnych zadań, skoro wiem, że jest pan specjalistą i dobrze sobie z nimi poradzi?
Krytykujący czuje się bezsilny. Obnażasz słabość jego argumentów, a jednocześnie okazujesz mu szacunek. Jesteś zainteresowany tym, co ma do powiedzenia. I czasami rzeczywiście dowiadujesz się rzeczy, z których nie zdawałeś/-aś sobie sprawy. Warto było sondować. Krytyka nie była, jak początkowo sądziłeś, bezpodstawna.
Kończąc, warto zaapelować za Licyniuszem Crassusem*: Nie gniewaj się, gdy ci kto gorzkie słowo prawdy powie. Nie gniewasz się przecież na lekarza, który ci wrzód przecina, choć to boli – bo wiesz, że czyni to dla twojego dobra.
*Licyniusz Crassus (115–53 p.n.e.) – rzymski mąż stanu
/O technikach i strategiach asertywnych przydatnych w kierowaniu ludźmi również w kolejnych odcinkach cyklu/
autor: Ewa Stanisławiak
INNE TEKSTY Z TEGO CYKLU >> ZAWÓD DYREKTOR
