Sztuka odmawiania. Z cyklu: Zawód dyrektor
Znowu czegoś od Ciebie chcą. Nie możesz się na to zgodzić. To nie do przyjęcia. Zanim jednak odmówisz, daj sobie chwilę na oddech. I nie myśl wtedy o tym, czego nie chcesz, ale raczej o tym, czego chcesz. Zamiast: „Nie zgodzę się na podwyżkę, nie ze mną takie numery”, pomyśl: „Mam przecież całkiem sensowny plan wzrostu wynagrodzeń i będę się go trzymać”. To uspakaja i daje poczucie słuszności.
ZOBACZ TAKŻE
Nie czuj się też zmuszony do udzielenia natychmiastowej odpowiedzi. Co nagle, to po diable. Zastanów się, czego tak naprawdę chce druga strona, jakie są jej intencje. Upewnij się, czy dobrze ją zrozumiałeś/-aś.
Czy dobrze usłyszałam? Chciałby pan przesunąć urlop z lipca na sierpień?
Proszę poczekać do jutra. Postaram się dać Panu wiążącą odpowiedź najpóźniej do 12.00.
To zaskakująca oferta. Niech chwilę pomyślę.
A kiedy już wiesz, że chcesz odmówić, wykonaj trzy kroki:
1. Powiedz nie. Nie, nie zgadzam się na pani propozycję. Nie, nie przychylę się do tej prośby. Nie, nie udzielę panu referencji. Nie, nie będę teraz z panem rozmawiał. Jak ognia unikaj sformułowań: „chyba nie”, „raczej nie”, „no, nie wiem” . Odmawiaj krótko i zdecydowanie. Nie przepraszaj. Masz prawo do odmowy.
2. Wyjaśnij, dlaczego odmawiasz. Nie, nie rozpatrzę pani projektu, ponieważ zgłosiła go pani po terminie, a ja przestrzegam regulaminu konkursu. Nie, nie będę z panem rozmawiał, ponieważ mam w tej chwili kilka ważnych telefonów do wykonania. Nie usprawiedliwiaj się, ale podaj swoje motywy. Krótko i zwięźle. Nie wygłaszaj mowy – ani obronnej, ani oskarżycielskiej. Nie produkuj kolejnych argumentów. Nie wdawaj się w dyskusję.
3. Osłódź swoją odmowę. Nie, nie zgadzam się na przesunięcie terminu. Ale obiecuję zastanowić się nad pana uwagami i być może zmienimy zasady przyjmowania prac w przyszłorocznym konkursie. Nie, pani Kasiu, wiem, że pani się bardzo dzisiaj spieszy, ale nie przesunę pani referatu na koniec sesji, bo naruszy to ciąg tematyczny wystąpień. Postaram się za to skrócić ostatnią przerwę na kawę, by wcześniej skończyć obrady. Takie osładzanie to podtrzymywanie relacji z osobą, której odmawiamy. Odmowa jest bowiem zawsze frustrująca. Już był w ogródku, już witał się z gąską, a tu nagle bach, nie udało się. Pani Kasia z trudem tłumi wściekłość. Chciała mieć referat z głowy i wyskoczyć, korzystając z pobytu w stolicy, na zakupy do pobliskiego centrum handlowego. A tu, okazuje się, że musi siedzieć do końca. Dobrze chociaż, że dyrektor trochę to wszystko przyspieszy.
Szczególnie trudno jest odmawiać osobom, do których ta nasza odmowa nie dociera. Nie, dziękuję. Nie jestem tym zainteresowany. Nie zgadzam się. A oni swoje. Tak jakby byli impregnowani na Twoje słowa. W takiej sytuacji przydaje się osławiona „zdarta płyta”, czyli powtarzanie odmowy. Na początku niech to będzie pełen komunikat, z wyjaśnieniem powodów odmowy i osłodzeniem. Bez zmieniania treści. A potem coraz krócej, aż w końcu pozostaje samo „nie”. Nie. Nie. Mówiłem/-am przecież, że nie. Aż do skutku. Nie daj się wyprowadzić z równowagi. Nie daj się sprowokować . Nawet jeśli twój rozmówca odkryje, że stosujesz „zdartą płytę”, niech Cię to nie peszy. Powiedz wprost: Wiem, że zachowuję się jak zdarta płyta, ale nie, nie zgadzam się na tę propozycję.
Odmawianie bywa trudne. Nie zawsze też kończy się sukcesem. Niech wzmocni Cię to, co napisał Antoine Saint-Exupéry: Nienawidzę tego, co łatwe. Nie można być człowiekiem, jeśli nie stawia się oporu.
/O technikach i strategiach asertywnych przydatnych w kierowaniu ludźmi również w kolejnych odcinkach cyklu/
autor: Ewa Stanisławiak
INNE TEKSTY Z TEGO CYKLU > ZAWÓD DYREKTOR >>
