Remont Fukushima Daiichi potrwa kilka dekad
Japońscy eksperci ostrzegają, że oczyszczenie elektrowni jądrowej w Fukushimie, która kilka miesięcy temu ucierpiała w wyniku trzęsienia ziemi, może zająć nawet ponad 30 lat – informuje Onet.pl za serwisem guardian.co.uk.
ZOBACZ TAKŻE
Państwowa komisja ds. energii nuklearnej uznała, że usunięcie roztopionych prętów paliwowych (na zdjęciu pręty małego reaktora badawczego) i zamknięcie części elektrowni potrwa kilka dekad.
Komisja wezwała operatora zakładu, firmę Tokyo Electric Power Company, do rozpoczęcia usuwania zniszczonych prętów. Naprawa zniszczeń w Fukushimie jest trudniejsza, niż po katastrofie w Three Mile Island (USA) w 1979 roku, gdzie usuwanie prętów stało się możliwe dopiero po sześciu latach.
Three Mile Island to amerykańska elektrowenia jądrowa położona na sztucznej wyspie na rzece Susquehanna, koło Harrisburga w stanie Pennsylwania. Pierwotnie pracowały w niej dwa reaktory typu PWR, oznaczone jako TMI-1 i TMI-2, jednak po wypadku, częściowo stopiony rdzeń TMI-2 został usunięty z terenu elektrowni. Elektrownia, początkowo zarządzana przez Met-Ed, w wyniku skomplikowanych przekształceń trafiła obecnie w ręce Exelon Nuclear. Pracuje nadal.
Prace nad wyłączeniem czterech z sześciu reaktorów w Fukushimie mogą rozpocząć się w tym roku, jeśli Tepco doprowadzi do stanu bezpieczeństwa znanego jako tzw. zimne zamknięcie.
Mimo że promieniowanie od marcowego trzęsienia ziemi i fali tsunami znacznie w Fukushimie zmalało, robotnicy wciąż pracują w bardzo niebezpiecznych warunkach – donosi guardian.co.uk.

