Najważniejsze

Piątek 18 maja

„Parkiet”: Akcjonariusze windykatorów mają powody do optymizmu

PGE Elektrownia Opole: Alstom nie odpuszcza!

DGP: 3 odwierty, gazu mnóstwo!

Odwrócony CO2 – żart czy odkrycie?

Ustawa o odnawialnych źródłach energii przyciągnie inwestorów

Możejki nie opłacają się i sprzedać ich niesposób

JSW: Zmiana prezesa?

Energetykon, 29 maja 2011

Rachunek ekonomiczny – po prostu

Elektrownia „Kozienice” SA 

Z Krzysztofem Zborowskim, Prezesem Zarządu Elektrowni „Kozienice” SA, Wiceprezesem Grupy Enea SA rozmawia Jacek Świdziński 

-  Na początek, Panie Prezesie, pytanie natury nieco bardziej osobistej: jakie są Pana rodzinne związki z elektrownią?

 - Nie mam powodu, by ukrywać, że mój ojciec był  budowniczym elektrowni, był m.in. szefem rozruchu i jej dyrektorem technicznym. Dzięki temu nasza rodzina sprowadziła się do Kozienic w 1972 r. Zarówno ja, jak i mój brat zdobyliśmy wyższe wykształcenie o profilu energetycznym. Brat przez 10 lat pracował w Elektrowni „Kozienice”, a ja jestem z nią związany od 1981 r. z przerwami na pracę na kontraktach zagranicznych.

- Lokalizacja elektrowni na obrzeżu Puszczy Kozienickiej – obecnie jest to obszar chroniony „Natura 2000” – od samego zarania budziła kontrowersje

- Jeżeli elektrownia ma istnieć w takim szczególnym przyrodniczo miejscu, musi spełniać wymogi ochrony środowiska. Wszystkie polskie elektrownie mają taki obowiązek i my nie jesteśmy w tej mierze wyjątkiem. Obecne istnienie elektrowni zależy od jej modernizacji i dostosowania do wymogów, jakie wszystkim krajom członkowskim narzuciła w tym względzie Unia Europejska. Przepisy dotyczące ochrony środowiska stale się zmieniają, stają się coraz bardziej restrykcyjne. Do atmosfery może przedostawać się coraz mniej zanieczyszczeń, w tym również gazów powodujących efekt cieplarniany. Problem ten szczególnie dotyka wielkie elektrownie węglowe, takie jak „Kozienice”.

Tak więc „Kozienice” muszą mieć tzw. pozwolenie zintegrowane. Musimy spełniać konkretne, coraz bardziej rygorystyczne wymogi dotyczące emisji dwutlenku siarki, tlenków azotu, pyłu i dwutlenku węgla. Po wybudowaniu trzech instalacji odsiarczania spalin, już wkrótce ruszy u nas budowa instalacji do katalitycznego odazotowania spalin. Wymieniamy elektrofiltry na jednostki wysokosprawne, zapewniające emisję poniżej 30 mg/norm.m3. Musimy się dostosować do coraz surowszych wymogów i dlatego musimy coraz więcej inwestować. 

- Posadowienie elektrowni w tak wrażliwym ekologicznie miejscu, jak obszar chroniony „Natura 2000” nakłada zatem na elektrownię dodatkowe obowiązki.  

- Sąsiedztwo Wisły, sąsiedztwo obszaru chronionego „Natura 2000” zobowiązuje elektrownię do wyjątkowej dbałości o wpływ na otoczenie, aby nie dopuścić do degradacji tych tak cennych przyrodniczo obszarów. Przygotowanie każdej kolejnej inwestycji wymaga od nas niezwykłej precyzji i pełnej zgodności z wymogami ochrony środowiska, zawartymi w surowych przepisach prawa. Każda inwestycja związana z ochroną powietrza, ziemi czy wody to zobowiązania na lata, ale także niezbędne przedsięwzięcia z punktu widzenia przyszłości naszego zakładu. To dlatego budujemy kolejne instalacje odsiarczania spalin. W tym roku chcemy, jak już wspomniałem, rozpocząć budowę pierwszej Instalacji Katalitycznego Odazotowania Spalin na bloku nr 4, a w następnych latach na kolejnych blokach.

Szczególną ochroną otaczamy również Wisłę, która jest dla nas źródłem wody do celów technologicznych. Posiadamy wysokosprawne systemy do oczyszczania odprowadzanych ścieków bytowych i deszczowo-przemysłowych, gwarantujące należytą czystość zrzutów.

Zmodernizowane układy chłodni wentylatorowych chronią rzekę przed nadmiernym podgrzewaniem jej wód.

Od początku istnienia elektrowni Zakład Ekologii Lasu i Łowiectwa w Instytucie Badawczym Leśnictwa realizuje pomiary jakości drzewostanu leśnego otaczającego nasz zakład. Wyniki tych badań określają na skali wpływ emisji przemysłowych elektrowni na środowisko leśne jako znikomy. 

- Co spowodowało, że w dobie tak trudnych i coraz trudniejszych wymagań ekologicznych, Zarząd Elektrowni „Kozienice” SA zdecydował się na budowę bloku węglowego o parametrach nadkrytycznych o mocy do 1000 MW? 

- Odpowiedź jest prosta – budowa bloku do 1000 MW zrekompensuje w naszym bilansie energetycznym straty wynikające z wyłączenia z eksploatacji w najbliższych latach starych jednostek wytwórczych. To znaczy, że inwestycja ta jest w dużej mierze projektem o charakterze odtworzenia mocy wytwórczych Elektrowni „Kozienice” SA. Unowocześnianie polskiej energetyki jest w naszym kraju zadaniem numer jeden. Bez inwestycji w nowe moce, budowy dużych, nowoczesnych i ekologicznych bloków w elektrowniach i wykorzystania nowych technologii nie da się w Polsce zwiększyć efektywności energetycznej. W Polsce najważniejszym celem jest stworzenie warunków, dzięki którym nie będzie ograniczeń rozwoju gospodarczego z powodu braku energii lub jej zbyt wysokiej ceny. Sadzę, że mamy na to szanse, ale to wymaga właśnie dużego wysiłku inwestycyjnego. 

- Czy nie rozważno żadnego innego rozwiązania, które byłoby alternatywą dla bloku węglowego? 

- Alternatywą byłby duży blok gazowy. Ale w pobliżu Kozienic nie przebiega żaden gazociąg, który mógłby dostarczać paliwo w wystarczającej na potrzeby elektrowni ilości. Teoretycznie można by zbudować nitkę gazową z Puław. Jednak takie rozwiązanie generowałoby kolejne niemałe koszty. Za przyjętym przez nas rozwiązaniem budowy bloku węglowego przemawia wiele argumentów. Jednym z nich jest dostęp do surowca. Około 100 km od nas znajduje się jedna z najlepszych polskich kopalń węgla kamiennego, Lubelski Węgiel „Bogdanka” SA, która specjalnie, właśnie z myślą o naszym bloku 1000 MW, wybudowała u siebie szyb „Stefanów”. Mając w pobliżu tani węgiel dobrej jakości, dyskusyjnym byłoby wiązać się z opcją gazową, która w obecnych warunkach obciążona jest sporym ryzykiem. Gaz pochodzi z importu, który nie zawsze gwarantuje ciągłość dostaw. Dla tak wielkiej elektrowni, jak nasza to ryzyko byłoby zbyt duże.

W jednym z wywiadów powiedziałem kiedyś, że: „elektrownie opalane węglem nawet za dwadzieścia lat będą dostarczać energię i pokrywać znaczące krajowe potrzeby. Szacuje się nawet, że aż ponad połowę z nich”. Z tych słów nie wycofuję się, pozostają one cały czas aktualne. 

- Dla budowy tego największego w kraju bloku energetycznego powołana została specjalna spółka „Kozienice II” Sp z o.o. Teraz została ona przejęta przez Elektrownię „Kozienice” SA. Dlaczego? 

- Wydaje się, że każde konkretne działanie budzi czyjeś wątpliwości, rodzi pytania. Tak jest i w tej sprawie, choć wytłumaczenie naszych intencji jest bardzo proste. Połączenie spółek i realizacja projektu budowy nowego bloku w strukturze Elektrowni „Kozienice” SA przyniesie temu przedsięwzięciu korzyści zarówno finansowe, jak i ekonomiczne. W początkowym okresie, w 2008 r., powołana została spółka dla budowy bloku nr 11 w elektrowni w ramach finansowania typu „Project Finance”. W międzyczasie sytuacja zaczęła się zmieniać: Enea pozyskała środki finansowe w oparciu o IPO (ang. Initial Public Offering – pierwsza oferta publiczna. IPO wiąże się z wprowadzeniem po raz pierwszy akcji spółki do obrotu giełdowego – przyp. red.). Do dyspozycji projektu „Kozienic II” stanęły środki sięgające 2,8 miliarda złotych przy koszcie całkowitym zamierzenia szacowanym na 5,0-5,6 miliarda złotych. Gdybyśmy brali pożyczki w bankach, wówczas zastaw stanowiłby cały majątek firmy. Jaki majątek mogłaby zastawić spółka „Kozienice II”?! Inkorporacja spółki daje możliwość dysponowania majątkiem całej elektrowni. Inkorporacja to także m.in. łatwiejsza organizacja całego procesu i sprawniejsze zarządzanie budową. Elektrownia zajmie się techniczną stroną budowy nowego bloku, która będzie realizowana przez zespół „Kozienic II” w ramach nowo powołanego Pionu Budowy Bloku dedykowanego wyłącznie temu projektowi. Natomiast zagadnieniami finansowymi zajmie się w całości Enea SA. Taki podział obowiązków wydaje się przejrzysty i logiczny. 

- Przy przeglądaniu planów rozwoju Elektrowni „Kozienice” SA natrafiłem na pewnego rodzaju zawiłość – odnośnie wielkości przyszłej mocy osiągalnej poszczególnych bloków. Proszę o wyjaśnienie tej kwestii? 

- Gdybyśmy zaprzestali działań inwestycyjno-modernizacyjnych, to poczynając od roku 2018 co kilka lat trzeba byłoby odstawiać kolejne bloki. Zarząd elektrowni podjął decyzję, że pierwsze trzy bloki, które miałyby zostać wyłączone z eksploatacji, będą poddane gruntownej modernizacji. To pozwoli im przepracować dodatkowo 100 tysięcy godzin. A 100 tysięcy godzin to – w zależności od obciążenia – od 10 do nawet 15 kolejnych lat pracy tych bloków. Modernizacja wiąże się z podniesieniem ich sprawności energetycznej, wyposażeniem w wysokosprawne instalacje odsiarczania i odazotowania spalin co istotnie wpływa na rozwój całej elektrowni. W chwili obecnej Instalacja Odsiarczania Spalin (IOS II) obejmuje bloki 200 MW od nr 4 do nr 8 z możliwością czasowego ich przełączania na bloki nr 2 i 3 oraz bloki 500 MW (IOS I) dla bloku nr 9 i nowowybudowana (IOS III) dla bloku nr 10.

Wracając do meritum pytania: moc osiągalna elektrowni, która początkowo wynosiła 2600 MWe, od marca tego roku wzrosła do 2905 MWe. Przybyło nam zatem 305 megawatów bez zbudowania nowej jednostki. Oba bloki 500 MWe mają w chwili obecnej moc po 560 MWe, natomiast większość bloków 200 MW osiąga teraz moc po 225 MWe, ( blok nr 1 – 215 i blok nr 3 – 220). Jeżeli nowy blok 1000 MWe, zostanie wybudowany przed 2020 r. elektrownia uzyska łączną moc osiągalną 3920 MWe. Stanie się tak dlatego, że do tego czasu „dwusetki” o niższej mocy też osiągną po 225 MWe  i to da dodatkowe 15 MWe. 

- Panie Prezesie, ale kiedyś, wcale nie tak dawno temu, mówiło się o możliwości budowy w Kozienicach dwóch bloków po 1000 megawatów każdy. A to zbliżyłoby elektrownię do wielkości 5000 MWe. 

- Tak, była rozważana taka koncepcja, elektrownia ją analizowała zastanawiając się, czy można zbudować kolejny blok tysiącmegawatowy. I powstało pytanie, czy z tej jednej elektrowni da się wyprowadzić tak dużą moc, czy sieć przesyłowa wytrzyma takie obciążenie? Firma analityczna udzieliła nam odpowiedzi, że jest to możliwe, ale wiąże się z istotnymi kosztami po stronie operatora przesyłowego czyli PSE Operator. Należałoby zwiększyć przepustowość linii 400 kV, zbudować nowe rozdzielnie. Dodatkowe założenie było takie, że w pobliżu Kozienic nie powstaną żadne nowe jednostki energetyczne, a tego nikt nam zagwarantować nie może. Tak więc przy drugim bloku 1000 MWe postawmy kilka znaków zapytania, a na razie skupmy się na pierwszym, czyli bloku jedenastym.

Na budowę tego bloku zostały już złożone trzy oferty techniczne przez konsorcjum Hitachi Power Europe i Polimeksu-Mostostalu, Alstom Power i PBG oraz konsorcjum China Overseas Engineering Group (COVEC). W tej chwili przygotowany jest plac budowy. Za nami duża część formalności potrzebnych do rozpoczęcia inwestycji. Mamy podpisaną umowę z PSE na wyprowadzenie mocy z tego bloku. Uzyskaliśmy decyzję o warunkach zabudowy. Elektrownia planuje do końca maja sprawdzić oferty (z SIWZ) na jego wykonanie, do września – uzyskać oferty cenowe, a na przełomie października i listopada podpisać umowę na wykonawstwo. W grudniu 2016 roku planujemy pierwszą synchronizację bloku. Wkrótce elektrownia podpisze umowę z Bogdanką na dostawy węgla do nowego bloku.

- Czy rezygnacja EdF z ubiegania się o kupno koncernu Enea, w skład którego wchodzi Elektrownia „Kozienice” SA, przyniosła Wam ulgę czy rozczarowanie? 

- Minister Skarbu uznał, że oferta żadnego z inwestorów nie spełniła stawianych przez resort warunków i bez rozstrzygnięcia zamknął proces sprzedaży 51 proc. akcji Enei. Z tego, co nam wiadomo, EdF miał nieco inne priorytety inwestycyjne niż budowa bloku węglowego w Kozienicach. Dla Ministra Skarbu najważniejszym zadaniem dla elektrowni jest program inwestycyjny, który zakłada budowę nowych mocy wytwórczych opartych właśnie na węglu. 

- Czy w perspektywie zwiększenia mocy elektrowni do niemal 4000 megawatów przewiduje Pan Prezes wzrost zatrudnienia? 

- Na dzień dzisiejszy zatrudniamy nieco powyżej 2300 osób. Celem, jaki założył sobie zarząd elektrowni, jest ograniczenie zatrudnienia. Wybudowanie bloku 1000 MWe automatycznie spowoduje, że wskaźnik liczby zatrudnionych na 1 MW spadnie. W tej chwili jest to 0,8 zatrudnionego na 1 MW, a po oddaniu nowego bloku bez wzrostu zatrudnienia wskaźnik ten obniży się do około 0,5 zatrudnionego na 1 MW. Jest to przyzwoity poziom europejski, choć pamiętajmy, że w Europie Zachodniej są już elektrownie szczycące się wskaźnikiem 0,3 zatrudnionego na 1 MW.

Nie planujemy jednak żadnych zwolnień., ponieważ tak przewiduje umowa społeczna z załogą. Zakładamy przesunięcia pracowników z dotychczasowych stanowisk na blok 1000 MWe. Nie wszyscy ci, którzy odejdą na emeryturę zostaną zastąpieni przez nowych ludzi.

W ten naturalny, zgodny z przepisami i oczekiwaniami załogi sposób stopniowo będziemy redukować zatrudnienie. A zatem nie planujemy zwiększenia zatrudnienia, ale i też nie planujemy zwolnień. 

-Panie prezesie, dziękujemy za rozmowę.


0 Komentarzy