Ustaw jako stronę startową | Dodaj do ulubionych

Najważniejsze

Poniedziałek 6 lutego

Zwolnienia w energetyce

A imię jego PGNiG Termika!

PKN Orlen: Marek Serafin niewinny; a kto winny?

Ile nas kosztuje zabawa w OZE?!

Dalkia Łódź: Jak w Pizie…

PGE Elektrownia Bełchatów: Rezygnacja za Alstom

PGE El. Opole: Budować jak najszybciej

Energetykon, 25 marca 2010

Prawda o dwutlenku węgla jest inna

Z prof. drem hab. inż. Marianem Miłkiem rozmawia Jacek Świdziński.

ZOBACZ TAKŻE

Brak podobnych.


Pańska książka pt. Problemy z pakietem klimatyczno-energetycznym poddaje w wątpliwość wiele unijnych aksjomatów, zwłaszcza ekologicznych. To przekora naukowca czy też zaniepokojenie polskiego energetyka za tym stoją?

To nie przekora, to raczej chęć dojścia do prawdy. Chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że wiele osób i środowisk ma poglądy zbieżne z moimi ? również poddają w wątpliwość pogląd o istotnym wpływie CO2 na zmiany klimatu, że wymienię tylko najbardziej znane inicjatywy i dokumenty: Apel Heidelberski; Deklaracja Oregońska oraz Raport Mniejszości Senatu Stanów Zjednoczonych. W wielu wypowiedziach naukowcy i politycy odnoszą się do wybranych przykładów, przytaczając fakty topnienia lodów arktycznych, górskich lodowców i wiążąc to z ociepleniem klimatu, wskazują bez szerszego uzasadnienia na CO2 jako przyczynę tych zjawisk. Ja zadałem zasadnicze pytanie ? co jest przyczyną, a co skutkiem obserwowanych zjawisk. Znane są powszechnie dwa wykresy, którymi posługują się zwolennicy tezy o CO2 jako o przyczynie wszystkich nieszczęść. Problem polega na tym, że na jednym wykresie mamy funkcję ciągłą monotoniczną, na drugim funkcję odcinkową ? i przy różnych skalach czasowych z analizy tych wykresów nie można wyciągnąć żadnych wniosków. Dopiero, jak za pomocą komputera ujednolici się skale czasowe (tak, aby się one pokryły), to wyraźnie można zauważyć, że po gwałtownym spadku temperatury następuje, po pewnym czasie, wyhamowanie wzrostu stężenia CO2. Ta prawidłowość występuje w całym zakresie czasu i uzasadnia ona wyciągnięcie wniosku, że przyczyną wzrostu CO2 w atmosferze jest zmiana temperatury.

Uważam, że nałożone wykresy jednoznacznie rozstrzygają, co jest skutkiem, a co przyczyną. W mojej książce wskazałem na głównego winowajcę zmian klimatycznych ? Słońce, którego promieniowanie, przenikając przez atmosferę, zostaje pozbawione niektórych częstotliwości w wyniku rezonansów cząsteczkowych gazów wieloatomowych, znajdujących się w atmosferze. Ta ?wycięta? energia promieniowania powoduje nagrzewanie się atmosfery ? powstaje wtedy tzw. efekt szklarniowy. Zagadnienia te są dobrze znane wszystkim, którzy zajmują się pomiarami termowizyjnymi, pirometrycznymi i innymi metodami spektrometrycznymi. Z analizy tych zjawisk wynika, że głównym winowajcą nagrzewania atmosfery jest H2O, a udział CO2 jest marginalny. Należy dodać, że udział ten dotyczy całego CO2 znajdującego się w atmosferze ? ok. 2900 mld ton. Natomiast udział CO2, którego przyczyną jest działalność człowieka ? ok. 30 mld ton, to jest już coś, co mieści się w zakresie błędu analizy.

Stanowisko Unii Europejskiej utwierdzone już odpowiednimi dyrektywami jest wynikiem działania określonych lobby, o których też wspomniałem w książce. Istotne jest to, że skutki wdrożenia tych dyrektyw w Polsce będą dramatyczne ? bardzo niekorzystne dla gospodarki i również dla indywidualnych odbiorców energii. Zresztą już obecnie można mówić, korzystając z analiz różnych firm (szczególnie EnergSYS), o konkretnych kwotach i stopniu przyhamowania wzrostu PKB.

Był Pan Profesor Senatorem, był Pan też w rządzie ? jakie jest, generalnie biorąc, nastawienie polskiej administracji, polskiego przemysłu i polskiej nauki wobec dominującej w Unii fobii CO2?

Rozmawiam z wieloma przedstawicielami energetyki i mogę stwierdzić, że większość z nich bardzo sceptycznie odnosi się do tez propagowanych przez Unię Europejską, dotyczących dominującego wpływu CO2 na zmiany klimatyczne. Administracja rządowa zajmująca się tym zagadnieniem znajduje się w dosyć trudnej sytuacji. Z jednej strony wielu jej prominentnych przedstawicieli wyraża wątpliwości, co do słuszności działań Komisji Europejskiej, ale jako państwo znajdujące się w strukturach UE, rząd musi realizować wspólną politykę i podejmować wspólne działania, np. w zakresie wdrożenia dyrektyw. Uważam, że polską drogą zmniejszenia emisji CO2 powinny być działania proefektywnościowe ? oszczędność energii zarówno po stronie wytwórców, jak i jej odbiorców. W ten sposób z jednej strony podwyższając sprawność wytwarzania, z drugiej strony opracowując energooszczędne urządzenia powszechnego użytku, zaoszczędzimy dużo energii ? i tym samym zmniejszymy emisję CO2, co wydaje się obecnie głównym celem UE. Trzeba tylko powiązać energooszczędność z minimalizacją emisji CO2.

Czy Polska ma szanse skutecznie obronić swoją pozycję państwa ?węglowego?, czy też zostaniemy zmuszeni do odstąpienia od tego paliwa?

W ciągu najbliższych lat na pewno elektroenergetyka będzie węglową. O ile zasoby węgla kamiennego w dostrzegalny sposób się zmniejszają, o tyle mamy duże rezerwy węgla brunatnego. Węgiel kamienny wydobywamy z coraz głębszych pokładów, coraz większym kosztem. Pierwsze nadzieje wiążę ze zgazowaniem węgla w pokładach, ale jest to technologia przyszłych lat. Należy zauważyć, że zgazować można węgiel z pokładów, których tradycyjnymi metodami nie opłacało się eksploatować. Symptomatyczne jest to, że w ubiegłym roku import węgla przewyższył już jego eksport. Nadzieją jest węgiel brunatny, szczególnie w złożach zlokalizowanych w okolicach Legnicy oraz Gubina. Mimo aktualnie istniejących trudności natury społecznej ? przegrane dla kopalni i elektrowni referenda, powinno się możliwie szybko rozpocząć prace przygotowawcze, ponieważ uwzględniając sytuację w energetyce oraz czas potrzebny na realizację tych inwestycji, można powiedzieć, że już jesteśmy spóźnieni.

Patrząc w przyszłość można ze stuprocentową pewnością powiedzieć, że polska energetyka w przyszłości to energetyka węglowa, jądrowa i odnawialna.

Co zatem robić? Jak Polska może obronić swoją w miarę tanią i na pewno wysoko jakościową elektroenergetykę i ciepłownictwo?

Tania energia już nie będzie. Wysokosprawne technologie wytwarzania energii elektrycznej (zgazowanie, bloki o parametrach nadkrytycznych) są znacznie droższe niż technologie tradycyjne stosowane np. w blokach o parametrach niższych niż krytyczne. Wdrożenie tych technologii wymaga ścisłej współpracy ze środowiskiem naukowym, którego znaczenie podkreśla ?Polityka energetyczna Polski do 2030 r.?. Mam wątpliwości dotyczące stwierdzenia zawartego w pytaniu o ?wysokojakościowej? elektroenergetyce oraz ciepłownictwie. Około 40 proc. bloków energetycznych ma ponad 35 lat. Są to jednostki o względnie małej sprawności, częściowo z dobudowanymi instalacjami odsiarczania, ale nie są one przyszłością elektroenergetyki. Z analizy potrzeb inwestycyjnych, bazującej z jednej strony na konieczności wymiany starych jednostek, z drugiej strony na programach wzrostu zapotrzebowania na energię elektryczną wynika, że w Polsce powinno się co roku oddawać do eksploatacji ok. 1000 MW nowych mocy wytwórczych, co jest związane z wydatkowaniem ok. 4-6 mld zł. W ostatnich latach, poza blokami w ?Pątnowie?, ?Bełchatowie? oraz ?Łagiszy? nie słyszy się o nowych podjętych inwestycjach w duże jednostki wytwórcze. W tym kontekście z niepokojem można myśleć o przygotowywanej przez Komisję nowej dyrektywie dotyczącej zintegrowanych zanieczyszczeń.

W przypadku ciepłownictwa również mamy dużo do zrobienia. W większości dużych miast działają elektrociepłownie produkujące ciepło w kogeneracji. System wsparcia wysokosprawnej kogeneracji jest szczególnie korzystny dla elektrociepłowni opalanych gazem (najlepiej ze złóż krajowych). Ale istnieje, szczególnie w miastach średniej wielkości, wiele ciepłowni opalanych węglem, które należy możliwie szybko przebudować na jednostki kogeneracyjne, najlepiej opalane gazem. Tu kryje się możliwość spełnienia wymogów unijnych dotyczących kogeneracji.

Czy mamy szansę rozwinąć OZE do pułapów wyznaczonych przez Unię na rok 2020 i na rok 2050?

Źródła energii odnawialnej musimy rozwijać. Uzasadnieniem jest choćby główny priorytet UE ? ?zrównoważony rozwój?. Hasło to jest często używane bez rozumienia jego istoty. Upraszczając trochę, chodzi o takie korzystanie z dóbr tego świata, aby pozostawić go przyszłym pokoleniom w stanie możliwie nienaruszonym. Obecnie rabunkowo eksploatujemy złoża gazu, ropy, węgla itd. i w tej sytuacji wszystkie działania, które powodują zmniejszenie zużycia paliw kopalnych, zasługują na wsparcie. Ale i tu trzeba zachować pewien umiar. Chętni do budowy elektrowni wiatrowych w Polsce wystąpili z wnioskami o przyłączenie do sieci łącznej mocy ponad 53 tys. MW ? to jest w przybliżeniu 2,5 raza więcej, niż wynosi średnie zużycie mocy w Polsce. Jak z tego wynika, już same elektrownie wiatrowe mogłyby wypełnić unijny obowiązek, ale niestety możliwości wpięcia małej części tych elektrowni do sieci są ograniczone, ze względu na słabo rozbudowaną strukturę sieci przesyłowych i co jest z tym związane niestabilną pracę sieci po przyłączeniu źródeł o stochastycznym charakterze pracy.

Z pewnymi oporami rusza program ?Biogazownia w każdej gminie?. Będzie to też, w przypadku rozwinięcia programu, istotny składnik źródeł energii odnawialnej. Pewne nadzieje wiążę również z fotowoltaiką. Przykładem są Niemcy, które znajdują się w tej samej strefie klimatycznej i które tylko w 2008 r. zainstalowały paneli fotowoltaicznych o łącznej mocy ok.1500 MWp. Należy zauważyć, że zbliża się czas, gdy koszty produkcji energii elektrycznej z paneli fotowoltaicznych będą porównywalne z kosztami energii wytwarzanej w klasycznych blokach. Czeka nas rozwój nowej generacji ogniw fotowoltaicznych organicznych o kosztach inwestycyjnych mniejszych niż 0,5 euro/Wp. Jednak warunkiem spełnienia unijnego wymogu 15 proc. energii elektrycznej produkowanej w OZE jest konsekwentna realizacja podjętych działań w zakresie wszystkich rodzajów energii odnawialnej

I na koniec pytanie tylko pozornie z niezwiązane z tematem: czy w obliczu zagrożeń strukturalnych, politycznych, ekonomicznych i ekologicznych łącznie warto prywatyzować polską energetykę, czy też należy pozostawić decydujący wpływ Państwa na ten sektor?

Kiedy pełniłem funkcję wiceministra w MSP, zadałem pytanie: jak ma wyglądać system elektroenergetyczny w Polsce po prywatyzacji, spełniający wymogi bezpieczeństwa energetycznego państwa? Na bezpieczeństwo energetyczne patrzono z punktu widzenia odbiorcy końcowego i on miał być konsumentem energii dostarczanej w sposób niezakłócony i o odpowiedniej jakości. Rozpoczęta prywatyzacja dużych firm energetycznych zmienia perspektywę patrzenia na bezpieczeństwo energetyczne ? postrzegane z pozycji rządu i państwa. Konsolidując firmy energetyczne, chciano stworzyć silne gospodarczo podmioty, zdolne do inwestowania, np. w bloki energetyczne o dużych mocach. Zamierzeniem było stworzenie podmiotów o docelowo dominującej państwowej formie własności ? w obu największych koncernach w nazwie występuje ?Polska?: (Polska Grupa Energetyczna SA, TAURON ? Polska Energia SA). Rozwój tych koncernów, poprzez dominujący udział w rynku, miał stymulować rozwój elektroenergetyki i jednocześnie być narzędziem realizacji strategii bezpieczeństwa energetycznego Polski.

Należy zauważyć, że w niektórych państwach UE państwowe koncerny, mają dominujący lub decydujący wpływ na energetykę (EdF, CEZ). Jednocześnie koncerny te bardzo aktywnie przejmują firmy w innych państwach, również w Polsce.

Tak na marginesie ? czy kupno przez państwowy koncern państwowej firmy energetycznej w innych państwie to jeszcze prywatyzacja, czy może należałoby wymyślić inną nazwę dla tej procedury?

O bezpieczeństwie elektroenergetycznym teraz mówi się i pisze trochę mniej, bo nawet w ocenie UE, w rankingu bezpieczeństwa elektroenergetycznego jesteśmy na czołowej pozycji. Warto przywołać działania podejmowane przez rząd w zakresie energetyki nafty i gazu. W tym przypadku ujawnia się decydująca rola rządu w zakresie dbałości o bezpieczeństwo energetyczne ? rząd podejmuje budowę gazoportu w Świnoujściu, i na poziomie UE wspomaga działania na rzecz ?Nabucaco? itd. I tak jak nikt nie zdejmie odpowiedzialności rządu za dostawy paliw płynnych, warunkujące bezpieczeństwo energetyczne państwa, tak nikt nie zdejmie tej odpowiedzialności za bezpieczeństwo elektroenergetyczne. Warunkiem koniecznym realizacji strategii bezpieczeństwa jest realny wpływ państwa na podmioty decydujące o rynku energii, w tym przypadku elektrycznej. Wpływ ten nie może jednak naruszać reguł gry rynkowej, z marginesem interwencjonizmu w sytuacjach wyjątkowych.

Dziękujemy za ciekawą rozmowę.

CV

Prof. dr hab. inż. Marian Miłek urodził się 20 maja 1945 r. w Katowicach. W latach 1965-1970 studiował na Wydziale Elektrycznym Politechniki Śląskiej. Po studiach pracował w Politechnice Śląskiej, broniąc w roku 1976 doktorat. W roku 1982 uzyskał stopień doktora habilitowanego, a w 1991 tytuł profesora. Od roku 1987 pracował w Wyższej Szkole Inżynierskiej w Zielonej Górze, gdzie pełnił początkowo funkcję prorektora (1987-1990) oraz rektora (1990-1096). W tym okresie doprowadził do przekształcenia Wyższej Szkoły Inżynierskiej w Politechnikę Zielonogórską. W latach 1997-1998 pełnił funkcję wojewody zielonogórskiego. W 1998 r. został pierwszym rektorem obecnej Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Sulechowie. Jest inicjatorem powstania w PWSZ w Sulechowie kierunku kształcenia ?energetyka?. W ostatnim okresie rządów premiera Jerzego Buzka był podsekretarzem stanu w MSP, odpowiedzialnym m.in. za energetykę. W latach 2005-2007 był niezależnym senatorem. W czasie trwania kadencji pełnił funkcję Wiceprzewodniczącego Parlamentarnego Zespołu ds. Energetyki. Jest autorem lub współautorem ok. 80 publikacji oraz 12 książek dotyczących tematyki dokładnych pomiarów elektrycznych, przetworników pomiarowych, pomiarów wielkości nieelektrycznych oraz zagadnień dotyczących energetyki.


2 Komentarzy

2 Komentarzy → “Prawda o dwutlenku węgla jest inna”


  1. Rodzic

    1 lat temu

    Może jestesmy bezpieczni energetycznie, ale bez geotermi ponad 50% bezrobotnych Polaków i administracja nie płacą za nic. Takie bezpieczeństwo na długach.

    Odpowiedz

  2. czytelnik

    1 lat temu

    Nie do końca rozumiem, o co chodzi w tym bezpieczeństwie opartym na długach. I w ogóle byłabym wdzięczna Rodzicowi za nieco szerszy komentarz.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz