Najważniejsze

Piątek 18 maja

„Parkiet”: Akcjonariusze windykatorów mają powody do optymizmu

PGE Elektrownia Opole: Alstom nie odpuszcza!

DGP: 3 odwierty, gazu mnóstwo!

Odwrócony CO2 – żart czy odkrycie?

Ustawa o odnawialnych źródłach energii przyciągnie inwestorów

Możejki nie opłacają się i sprzedać ich niesposób

JSW: Zmiana prezesa?

wuk, 5 grudnia 2011

Droga do doskonałości

Rozmowa „Energii”

ZOBACZ TAKŻE

Brak podobnych.

Z prezesem Polskiego Centrum Badań i Certyfikacji SA, dr inż. Wojciechem Henrykowskim, rozmawia Jacek Świdziński 

 

Panie Prezesie, co ważnego w Pańskiej Firmie? Nad czym obecnie pracujecie?

Ostatnio przygotowujemy się do uroczystości z okazji Polskiego Dnia Jakości, który będziemy obchodzić 10 listopada w Warszawie, w Galerii Porczyńskich. To ma być nasz skromny wkład w Polską Prezydencję w Unii Europejskiej. Będzie to spotkanie obliczone na ok. 240 osób, w trakcie którego zaprezentowane zostaną najnowsze osiągnięcia w dziedzinie doskonalenia jakości.

Przez 16 lat obchodziliśmy Europejski Tydzień Jakości w różnych zresztą terminach. Jego organizatorami były dwie organizacje: EOQ i EFQM. Natomiast w listopadzie tradycyjnie odbywał się Międzynarodowy Dzień Jakości. Ta dobra tradycja na jakiś czas zamarła, ale my – w ramach polskiego przewodnictwa w Unii Europejskiej postanowiliśmy wraz z EOQ kontynuować ją. Tegorocznym hasłem jest „Quality for best impast”, czyli „Działać przez jakość”.

Nasza konferencja będzie mieć konkretnego adresata – ludzi nauki, działających na polu doskonalenia jakości. Stąd jej tytuł: „Nauka w doskonaleniu zarządzania”. Nie kryję, że w trakcie uroczystości PCBC będzie chciało kilku profesorów wyróżnić w szczególny sposób.

Chcielibyśmy, aby patronat nad tą konferencją z okazji Polskiego Dnia Jakości objął pan profesor Jerzy Buzek, przewodniczący Parlamentu Europejskiego, co jeszcze mocniej podkreśliłoby nasza prezydencję. Zobaczymy, może się uda.

Panie Prezesie, czas kryzysu nie bardzo sprzyja poszukiwaniu doskonałości…

Rzeczywiście, mieliśmy w naszej dziedzinie okres zapaści w latach 2005-2007, ale potem powoli zaczęliśmy odbudowywać dobrą pozycję. Choć trudno w tej chwili mówić o jakimś wielkim boomie w dziedzinie certyfikacji wyrobów i usług, to jednak pewien postęp się dokonał. Nasz kraj wrócił na właściwą ścieżkę.

Należy tu wskazać na osobę wicepremiera Pawlaka, który docenia problemy jakości i certyfikację i wielokrotnie wspierał działania z tego zakresu. Kolejnym dowodem, że po przejściowej zapaści wszystko wróciło do normy może być fakt podjęcia certyfikacji urzędów centralnych RP, a w tym Kancelarii Premiera, która uzyskała potwierdzenie zgodności z normami ISO 9001 i ISO 27001 wraz z elementami CAF (Wspólna Metoda Oceny w procesie mierzenia potencjału i dokonań poprzez szkolenia pracowników i pomoc doradczą, wypracowana przez EFQM). CAF jest doskonałą metodą osiągania coraz wyższych szczebli jakościowych, jednak pod warunkiem, że ktoś chce to robić, bo system ten opiera się na samoocenie. Stąd osobiście polecam równoległe wdrażanie ISO 9001 jako systemu podlegającego certyfikacji zewnętrznej, niejako wymuszającej dalsze etapy działania.

Audyty przeprowadziły już, bądź właśnie przeprowadzają tak ważne dla funkcjonowania państwa resorty jak: Ministerstwo Sprawiedliwości, Ministerstwo Gospodarki czy Ministerstwo Spraw Zagranicznych; planujące wdrożenie. W moim odczuciu, ludzie zatrudnieni w wymienionych i nie wymienionych jeszcze instytucjach centralnych wyrażają zadowolenie z procesu wdrażania systemów certyfikujących, wzrasta ich zainteresowanie tą problematyką i bardzo chętnie współpracują z audytorami. Posłużę się przykładem Policji, której wiele komend zainteresowało się ISO, a Komenda w Elblągu już 12 lat bardzo skrupulatnie utrzymuje na swoim terenie system doskonalenia jakości. Podobnie rzecz ma się w wielu Urzędach Wojewódzkich.

Chcę przez to powiedzieć, że to dzisiaj nie kwestia nakazu, lecz świadomości osób pracujących w danych instytucjach państwowych. A taką pozytywną świadomością wykazuje się rosnąca z roku na rok rzesza urzędników państwowych i samorządowych, ku naszemu zadowoleniu.

 

IQNet – co to takiego, jaką rolę odgrywa w działalności Polskiego Centrum Badań i Certyfikacji?

To międzynarodowa sieć organizacji zajmujących certyfikacją jakości; ma swoją sieć-konkurentkę: IIOC. PCBC jest członkiem IQNet.

W organizacji IQNet panuje zasada, że z każdego kraju może być członkiem tylko jedna instytucja certyfikująca. Wyjątkiem SA Chiny – z trzema organizacjami i Rosja – z dwoma, ale to odstępstwa przyjęte z uwagi na rozmiary tych dwu gospodarek. Udział w IQNet to swoista certyfikacja certyfikujących, byle kto nie zostanie przyjęty do tego grona. A w naszym kraju prosperują firmy, mieniące się być organizatorami certyfikacji, które – po pobraniu pieniędzy – niczym specjalnie się nie interesują, pozostawiając podmiot badany na łaskę losu.

IQNet zrzesza około 40 proc. światowego potencjału certyfikującego. Przynależność do tej sieci daje jeden wielki atut: jeżeli wydamy certyfikat dla jakiejś firmy, która chce działać na terenie innego kraju, to gdy prześlemy raport do tamtejszej firmy zrzeszonej – tak jak my w IQNet – działa on tak samo, jak u nas.

 

To wszystko wygląda tak prosto…

…niestety, nie zawsze, nie wszędzie i nie w każdym przypadku jest prosto. I bardzo dobrze – inaczej osiąganie wysokiej jakości byłoby zajęciem łatwym, banalnym, nie wymagającym przygotowania i wysiłku.

Posłużę się konkretnym przykładem, żeby rzecz stała się bardziej przejrzysta. Mieliśmy w Polsce znak bezpieczeństwa wyrobu – była to literka „B” w trójkącie, który był obowiązkowy do 2004 r. Po wejściu Polski do Unii Europejskiej znak stał się dobrowolny. Rezultat? Z 7 tys. wyrobów opatrzonych literką „B” w trójkącie ostało się zaledwie 300.

Idźmy dalej. Chcemy polski wyrób, opatrzony owym „B”, umieścić w ofercie niemieckiej sieci Aldi czy Castorama. Często jest problem, bo firmy niemieckie wymagają znaków niemieckich GS lub VDE, którym także sygnuje się wyroby potencjalnie niebezpiecznie, za które ręczy sprzedający. I w Niemczech te dwa własne znaki stały się obowiązkowe dla każdej z sieci.

Ale to jest kwestia mentalności społecznej, którą w krótkim czasie nie sposób odmienić. Z badań przeprowadzonych w Polsce przez Amerykanów wynika, że statystyczny polski klient w 60 proc. kieruje się ceną, a tylko w 0,9 proc. – jakością kupowanego wyrobu!!!

Ciągle jeszcze stanowimy społeczeństwo na dorobku, ciągle mentalnie tkwimy w gospodarce niedoboru, w której kupuje się to, co „rzucą”, a nie to, co przyciąga jakością. A jakość to między innymi niezawodność.

 

Panie Prezesie, może byśmy przez chwilę porozmawiali o sprawach stricte energetycznych.

Bardzo chętnie, bo właśnie przygotowujemy się do rozpoczęcia dwu cykli szkoleń, które z energetyką mają wiele wspólnego, a które – naszym zdaniem – są akurat bardzo na czasie.

Pierwsza sprawa to System Zarządzania Energią związany z ISO 50001:2011. Monitorowanie licznych systemów zarządzania energią w zmieniających się warunkach zewnętrznych to coraz trudniejsze i coraz bardziej odpowiedzialne zadanie. PCBC chce włączyć się w proces efektywnego wykorzystywania energii, która, jak głoszą specjaliści, będzie stawała się coraz droższa. Niebagatelny jest też tutaj aspekt środowiskowy: im mniej zmarnowanej energii, tym lepiej dla środowiska i dla klimatu.

To nas prowadzi do drugiego rodzaju szkoleń, które obejmować mają społeczną odpowiedzialność biznesu. Jest to strategia zarządzania firma objęta certyfikacją w ramach SA 8000/ISO 26000. Społeczna odpowiedzialność biznesu to blok bardzo wielu zazębiających się zagadnień, np. zrównoważonego rozwoju, zdrowia i dobrobytu społeczeństwa we wszystkich tego aspektach, zgodności z krajowymi i międzynarodowymi normami zachowania (etyka w biznesie), BHP, odpowiedzialność za stosunki międzyludzkie, lojalność wobec firmy, dobre relacje z samorządem lokalnym, z organizacjami pozarządowymi, z mediami, a wreszcie działania na rzecz społeczeństwa, w którym dana firma pracuje.

SA 8000 to norma amerykańska, której odpowiednikami – w pewnym zakresie – mogą być : ISO 9001, ISO 14001, OHSAS 18001. Społeczna odpowiedzialność biznesu to zjawisko poniekąd znane, ale u nas jeszcze nie skodyfikowane i funkcjonujące na zasadach intuicyjnych i wyrywkowych, zaś dzięki odpowiedniej certyfikacji mogąca znacznie przyczynić się do podniesienia jakości działania.

Kolejne sprawy, choć już nie związane bezpośrednio z energetyką to takie kwestie jak funkcjonowanie call center, jak pralnie i zakłady zbiorowego żywienia oraz inne placówki, w których występuje podwyższone ryzyko w dziedzinie higieny, wreszcie transport. Podobno jesteśmy jednym z największych przewoźników Europie, ale ten transport wciąż odbywa się bez sprecyzowanych reguł jakościowych.

Jednym słowem – mamy co robić.

 

PCBC miało zostać sprywatyzowane. I…?

5 maja tego roku Minister Skarbu Państwa odstąpił od zamiaru Prywatyzacji Polskiego Centrum badań i Certyfikacji SA. W tak delikatnej i poważnej dziedzinie, jak badania zgodności z normami i certyfikacja jakości, „pieczątka” firmy państwowej daje mandat zaufania, którego brak od razu obniża krąg odbiorców.

Z tego, co mi wiadomo, na wieść o tym, że PCBC może być na sprzedaż, szybko zgłosiło się aż 17 chętnych. Dwa lata trwały tzw. przymiarki.

 

Na zakończenie takie pytanie: a kto certyfikuje Polskie Centrum Badań i Certyfikacji?

Nikt. Z mocy prawa urząd zajmujący się certyfikacją sam takowej nie podlega. A prywatnie przyznam, że chętnie byśmy się takiemu badaniu poddali, choćby z czystej ciekawości.

Nie oznacza to jednak, że PCBC zostało pozostawione samemu sobie, bez jakiegokolwiek nadzoru czy merytorycznej kontroli – raz na jakiś czas Polskie Centrum Akredytacji bacznie się nam przygląda. A takie potwierdzenie kompetencji PCBC nie jest zwykłą formalnością.

Padło wcześniej pytanie o IQNet. Ta organizacja też raz na trzy lata sprawdza swoich członków poprzez weryfikację dokonywaną siłami innych stowarzyszonych organizacji. Jedni badają drugich, a że odbywa się na szczeblu międzynarodowym to daje ciekawe pole do doświadczeń i ich wymiany.

Jest wreszcie EOQ (European Organization for Quality – europejska organizacja na rzecz jakości) organizacja, dla której szkolimy audytorów, a przez którą też jesteśmy weryfikowani na bieżąco.

Tak więc nie ma obaw – Polskie Centrum Badań i Certyfikacji za swoja jakość gwarantuje!

 

Dziękuję za rozmowę.

 


0 Komentarzy