Dojenie energetyki…
…zapowiada „Rzeczpospolita”, omawiając rządowy projekt przyszłorocznego budżetu Państwa. Chodzi oczywiście o dywidendę: „w 2011 r. największą dywidendę resort Skarbu będzie mógł otrzymać z Polskiej Grupy Energetycznej”. W tym roku PGE może zarobić nawet i 3 mld zł, a więc w przyszłym może z tego tytułu zapłacić 1,2-1,5 mld zł, ponieważ już wcześniej ogłoszono przeznaczenie 40-50 proc. zysku na wypłatę dla akcjonariuszy. Z tego dla Skarbu poszłoby 0,95-1,2 mld zł.
Z kolei Tauron Polska Energia, wciąż w ponad 42 proc. należący do Skarbu Państwa, oznajmił przeznaczenie na dywidendy 30-40 proc. swojego zysku. Kolejny energetyczny dobroczyńca finansów państwowych do PKN Orlen, którego tegoroczne zarobki szacuje się na 1,5 mld zł, już tylko w 25,72 proc. należy do Państwa. W 2008 r. płocka firma przeznaczyła na dywidendę 25 proc. zysku, w 2009 r. wypłaty nie było. Czy podobne wielkości dywidendy będą w tym roku? Wtedy Skarb dostałby ok. 100 mln zł.
Lepiej zasili finanse PGNiG, bo w tym koncernie Skarb Państwa pozostawiłby sobie 72,8 proc. udziałów, co przy tegorocznym zysku przekraczającym 1 mld złotych dałoby 0,7 mld zł na dywidendę.
I już można by się cieszyć, gdyby nie to, że owa dywidenda to bardziej… powód do zmartwień. Polskie koncerny energetyczne mają zapisane ambitne plany rozwojowe, w dużej części wynikające z konieczności odbudowy i naprawy majątku. Ale muszą płacić „haracz” dla Skarbu Państwa. Więc pod przyszłe inwestycje zaciągają kredyty, które będą spłacane… przez nas wszystkich korzystających z energii elektrycznej, gazu, paliw płynnych, ciepła.
