Asertywnym być i więcej nic? Z cyklu: zawód dyrektor
Asertywność jest dobra na wszystko. Takie przekonanie, trzeba przyznać nie całkiem trafne, wyniosłeś(-aś) z pierwszego w Twojej karierze pracowniczej szkolenia. Ćwiczyliście odmawianie. Dowiedziałaś(-eś) się, co to jest ta słynna zdarta, czy jak kto woli, zacięta płyta. Nie, nie i jeszcze raz nie. Mówiłem przecież, że nie. Od razu wypróbowałeś(-aś) ten chwyt na synu, kiedy zaczął Ci zawracać głowę podwyżką kieszonkowego. O ile pamiętasz, nie poskutkowało.
Asertywność to sztuka bycia sobą. W sytuacjach konfliktowych pozwala porozumieć się z innymi bez rezygnacji z własnych wartości i potrzeb. Bez utraty własnej godności. Asertywność to bezpośredniość, uczciwość i stanowczość w kontaktach z drugim człowiekiem*. Ale nie za wszelką cenę. Prawa, uczucia, potrzeby i przekonania innych muszą być respektowane. I to właśnie bywa trudne. Dlatego też miłe asertywne początki często przeradzają się w żałosny agresywny koniec. No cóż, znowu mnie wkurzyli, myślisz.
Równie nieefektywna jak agresja jest nadmierna uległość. Nawet ta dla świętego spokoju. Znowu weszli mi na głowę, stwierdzasz. Weszli, bo im na to pozwoliłeś(-aś).
Jako dyrektor masz swoje prawa, i to całkiem liczne. Powinieneś(-aś) z nich korzystać. Nie gódź się na robienie tego, na co nie masz ochoty, a jeśli już z jakichś względów decydujesz się na ustępstwa, informuj o tym otoczenie. Komunikuj współpracownikom, jak chcesz być traktowany(-a). Nie muszę się tego domyślać. Jak mówią asertywiści: Masz prawo korzystać ze swoich praw.
No i coś, o czym często się zapomina. Aby z praw swych korzystać, trzeba je znać. We własnym interesie musisz wiedzieć, co Ci wolno, a czego Ci nie wolno. Jeśli nie jesteś świadomy swoich uprawnień, inni określą je za Ciebie i wówczas znajdziesz się na przegranej pozycji. Poznaj swoje prawa, a walcząc o nie, będziesz czuł się w porządku.
Lista praw przyznawanych jednostce przez asertywistów jest długa**. Masz prawo:
- do błędów i do zmiany decyzji;
- do wyrażania tego, co czujesz i myślisz;
- do niezgadzania się z krytyką Twojej osoby i Twoich zachowań;
- do zwracania się o pomoc do innych;
- do niezrozumienia czyichś wypowiedzi czy czyichś poglądów;
- do postępowania po swojemu;
- do odmawiania;
- do negocjowania;
- do niedomyślania się, co czują inni i o co im chodzi;
- do niebrania odpowiedzialności za innych;
- do cierpienia i mówienia o tym;
- do uznania;
- do samotności;
- do słabości.
To, że jesteś dyrektorem, nic nie zmienia. Masz te same prawa, co inni. Masz też dodatkowe prawa, bezpośrednio związane z rolą, jaką odgrywasz w firmie. Oczywiście nie żyjesz w pustce. Wokół są ludzie, którzy mogą ponosić koszty realizacji Twoich praw. Asertywność to sztuka umniejszania tych kosztów. Aby się to udało, trzeba mieć właściwe narzędzia, czyli opanować podstawowe techniki asertywne.
Pamiętaj, jako osoba asertywna możesz korzystać ze swoich praw pod warunkiem, że nie naruszasz praw innych ludzi, nie krzywdzisz swoich podwładnych i współpracowników, nie wkraczasz na cudzą działkę, nie lekceważysz potrzeb swoich klientów i kooperantów. Asertywność to umiejętność bycia sobą bez poczucia winy, bez usprawiedliwiania się i przepraszania, ale i bez żerowania na innych. To poczucie odpowiedzialności za siebie i swoje czyny.
Asertywność to umiejętność. Można się jej nauczyć. Nie przejmuj się, jak coś nie wyjdzie. Nawet największym mistrzom zdarzają się wpadki. I zamiast odczuwać przypływ poczucia wartości, zawstydzeni czmychają z pola konfliktu. Znowu ulegli sprytnym manipulatorom, albo też znowu niepotrzebnie stracili panowanie nad sobą i wpadli w złość. Dobre intencje wzięły w łeb. Ktoś dał się sprowokować, ktoś się przestraszył, a komuś jeszcze po prostu nie chciało się wysilać.
Odpowiedzialne za niepowodzenia w zachowaniach asertywnych są też tzw. wewnętrzne bariery, czyli nierealistyczne oczekiwania wobec samego siebie, typu: Muszę być przez wszystkich lubiany. Nigdy nie powiem, co czuję naprawdę. Muszę, i to bez względu na okoliczności, być silny i zdecydowany. Muszę zawsze być miły dla współpracowników. Nigdy nie popełnię błędu. Muszę zawsze wiedzieć, co dobre dla firmy. Nigdy nie zmienię zdania. Nie wpadaj w pułapkę takiego nawykowego myślenia, bo pozbawisz się wewnętrznej siły. Słowo „nigdy” wyrzuć ze swego repertuaru, słowo „zawsze” zastąp słowem „często”, a jeszcze lepiej słowem „czasami”.
Specjaliści od asertywności przekonują, że bycie asertywnym pomaga nam w zaspakajaniu potrzeb i w osiąganiu celów. Sprawia, że czujemy się uczciwi, wartościowi. Daje poczucie kontroli nad własnym życiem. Pamiętaj, asertywność nie jest jednak cudownym rozwiązaniem, lekiem na całe zło. Czasami trzeba wybrać coś innego, np. poszperać w puli zachowań uległych, a nawet agresywnych. Parafrazując tezy wcześniej sformułowane, można powiedzieć: Masz prawo nie być asertywny. Niezbędny jest relatywizm w myśleniu i odpowiedzialny wybór tego, co w danej sytuacji dobre i słuszne. Nic człowieka z tego nie zwalnia.
/O technikach i strategiach asertywnych przydatnych w kierowaniu ludźmi w kolejnych odcinkach cyklu/
Ewa Stanisławiak
*Król-Fijewska, M. (1993). Trening asertywności. Warszawa: PTP
**McKay, M., Davis, M., Fanning, P. (2001). Sztuka skutecznego porozumiewania się. Gdańsk: GWP
WCZEŚNIEJSZE TEKSTY Z TEGO CYKLU > szukaj: ZAWÓD DYREKTOR
